Dziennik Gazeta Prawana logo

W eleganckim prosektorium

Kryminalne historie, które biorą swój początek w Brugii, po prostu muszą być demoniczne albo dziwaczne. Bo takie jest to ponure miasto

Jaka jest najlepsza sceneria dla europejskiego horroru o żywych trupach? Stawiam na Brugię. I to począwszy od nazwy. Poza belgijską Flandrią miasto to, nie wiedzieć czemu, funkcjonuje w obiegu kulturalnym we francuskiej wersji nazewniczej Bruges (czyt. brüż). Za "Bruges" nie zarobi się wprawdzie w Brugii po mordzie - Flamandowie są ludźmi spokojnymi i szanują głupawych turystów, a w szczególności ich portfele - ale już piwo dostaniemy raczej bez pianki. Tak czy inaczej, lokalna nazwa Brugii to Brugge (czyt. bryhe, przy czym "h" winno być charczące). "Bryhe" - czysta, krystaliczna, nieco gardłowa poezja.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.