Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Po sławę w dobrych butach

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

"Ostatnia noc w Chateau Marmont" amerykańskiej autorki bestsellerów Lauren Weisberger to przyzwoite, choć przydługie czytadło o blaskach i cieniach sławy, a także pasjonujący (dla niektórych) poradnik dotyczący tego, co warto na siebie włożyć

 "Doskonała lektura wakacyjna" - głosi blurb na okładce książki "Ostatnia noc w Chateau Marmont" Lauren Weisberger. I rzeczywiście, trudno wyobrazić sobie inne przeznaczenie tej powieści. Autorka bestsellera "Diabeł ubiera się u Prady" pisze książki, które są jak letni flirt - bezbolesne, niezobowiązujące, lekkie. Po stosach różnorakich powieści opisujących przeżycia metafizyczne i zażywanie twardych narkotyków jest to nawet miła odmiana. W nadmiarze groziłaby jednak niestrawnością.

Zresztą jej długość też jest tu pewnym zagrożeniem. "Ostatnia noc" liczy sobie 478 stron. Czy naprawdę perypetie paru sympatycznych bohaterów wymagały takich XIX-wiecznych rozmiarów? Wątpliwe. Intryga nie jest bowiem zbyt zawikłana, a dylematy moralne nie tak znowu wielkie. Ona (Brooke) to 30-letnia pani dietetyk, jej mąż (Julian) jest niewiele starszym muzykiem marzącym o wielkiej sławie. I sława, inaczej niż w życiu, pewnego dnia na niego spada. Jak można się domyślić, nowa sytuacja wywraca do góry nogami świat młodego małżeństwa. Trasy koncertowe, tabuny fanek, natrętni paparazzi - rocknroll niekoniecznie idzie w parze ze szczęściem małżeńskim. Synonimem najgorszej pokusy jest tu słynny hotel Chateau Marmont, obrosły legendą z powodu ekscesów obyczajowych, jakie miały w nim miejsce: to tu w 1982 roku przedawkował używki John Belushi, to po jego korytarzach jeździli na motorach członkowie zespołu Led Zeppelin. Teraz w hollywoodzkim przybytku ma się znaleźć bohater książki, Julian... Oczywiście w damskim towarzystwie.

Lauren Weisberger świetnie się odnajduje we współczesnym świecie piętnastominutowych sław, nakręconych przez tabloidy afer, obyczajowych wyskoków. "Ostatnia noc w Chateau Marmont" jest pełna soczystych anegdotek i scen ilustrujących, jak wspiąć się na szczyt w nowoczesnym stylu. Kto nie wie, jak się robi karierę po amerykańsku, ten się dowie. Oczywiście Weisberger - jak przystało na byłą asystentkę postrachu modowych elit, szefowej amerykańskiej edycji "Voguea", Anny Wintour, a także autorkę książek o wiele mówiących tytułach "Diabeł ubiera się u Prady" i "Portier nosi garnitur od Gabbany" - nie szczędzi nam także opisów tekstylnych. Dowiemy się dokładnie, jaki blezer, z jakiej kolekcji, za ile dolarów nosiła na sobie Brooke oraz w jaki sposób wysokie buty od Johna Var-vatosa, "będące skrzyżowaniem kowbojek z obuwiem motocyklowym", które dla Juliana nabył jego menedżer, rujnują małżeństwo młodych.

Kto ma przeżywać rozterki miłosne wraz z parą Alterów, niech pamięta, że książki Weisberger rutynowo idą do filmowej realizacji, a zatem muszą spełniać wymogi twórczości ku pokrzepieniu serc, tak by widzowie bez problemów trawili popcorn. Finał "Ostatniej nocy w Chateau Marmont" łatwo więc przewidzieć, niemniej czas spędzony na lekturze nie jest wcale czasem aż tak okrutnie straconym: lekkość narracji i błahość wydarzeń tej powieści potrafią sprawić pewien rodzaj przyjemności. Trudno stwierdzić, czy to pozbawiona intelektualnych pretensji i zadęcia literatura rozrywkowa, czy już taśmowo robiony produkt dla pań do plażowej torebki - granica zapewne jest płynna. Czy książka musi jednak wyłącznie wstrząsać naszym jestestwem, podejmując złożone problemy formowania nowej tożsamości w zglobalizowanym świecie, bądź opisywać niesprawiedliwość społeczną wynikającą z nierównej dystrybucji dóbr? Niekoniecznie. Amerykanie pokazują, że czasem lepiej po prostu dobrze opisać torebkę od Prady. Można na tym nieźle zarobić, a przy okazji ucieszyć rzesze kobiet wyznających zasadę: "nie mam się w co ubrać, a do tego nie zamyka mi się szafa". A nuż załapią się też intelektualistki zmęczone Sartreem?

@RY1@i02/2011/083/i02.2011.083.196.0035.001.jpg@RY2@

FOT. MARVI LACAR/GETTY IMAGES NORTH AMERICA/FLASH PRESS MEDIA

Patrycja Pustkowiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.