Kobieta w konwulsjach
"Malina", jedyna powieść w dorobku wybitnej austriackiej pisarki Ingeborg Bachmann, to wnikliwe studium miłości - tragicznej, jak każde jednostronne uczucie
To był trudny związek. Jej ojciec był członkiem NSDAP, a jego rodzice zostali zamordowani w czasie II wojny światowej. Ona była Austriaczką z wielkiego miasta, on niemieckojęzycznym Żydem z prowincjo- nalnych Czerniowców.
Po czterech latach znajomości on poślubił inną kobietę, ona wiązała się potem z innymi mężczyznami. Ich miłość przeszła w inny wymiar - przez lata wymieniali intymne listy, opublikowane niedawno również po polsku. Korespondencja Ingeborg Bachmann i Paula Celana to jedno z najbardziej niezwykłych świadectw miłości, która stała się literaturą.
"Malina" jest konsekwencją tej niesamowitej epistolografii. W quasi-autobiograficznej powieści przewijają się wątki z życia i twórczości obojga. Książka ukazała się w marcu 1971 roku - 11 miesięcy po samobójczej śmierci Celana w nurtach Sekwany. Jest pierwszą i ostatnią odsłoną cyklu "Todesarten" - pracę nad serią przerwała przedwczesna śmierć pisarki w 1973 roku. Można czytać "Malinę" jak powieść z kluczem do tajemnicy epistolograficznej miłości Bachmann i Celana.
"Spaliłam moją korespondencję z wielu lat, zaczęłam potem pisać zupełnie inne listy. (...) W ciągu tych czterech, pięciu lat napisałam chyba z dziesięć tysięcy listów, tylko dla siebie, w których było wszystko" - wyznaje bohaterka.
W "Malinie" też jest wszystko. Bachmann eksperymentuje z formą, wyimaginowana opowieść biograficzna to gatunkowy melanż, narracja rozpisana jest na pamiętnikarską prozę w mowie zależnej, wypreparowane z didaskaliów dialogi, wyimki baśniowe i poetyckie.
To rozczłonkowanie narracji oddaje stan ducha głównej bohaterki, która ryzykownie ulokowała swoje uczucia. Jej wybranek Ivan, 40-letni urzędnik, na stałe związał się z inną kobietą, matką jego dzieci. "Ivan (...) odkrywa mnie na nowo i trafia na mnie, jaką byłam kiedyś, na moje najwcześniejsze warstwy, odsłania moje zasypane »ja«, i będę go czcić za wszystkie jego zdolności (...)" - wyznaje bohaterka, ale stopniowo traci rezon i euforyczny ton ustępuje konwulsjom. Zanurzając się w rytuały codzienności, kontemplowanie topografii miejsc, w których przebywa, celebrowanie wspomnień o wspólnych przeżyciach, próbuje zagłuszyć prawdę: Ivan żyje innym życiem.
Zresztą wszyscy bohaterowie "Maliny" funkcjonują na kilku płaszczyznach.
Tytułowa postać, enigmatyczny współlokator bohaterki, pisarz i muzealnik, to projekcje marzeń - Ivan, ukochany, który zawsze jest w pobliżu. "Jeśli ktoś jest dla drugiego wszystkim, to może być wieloma osobami w jednej" - mówi bohaterka.
"Malina" czytana po latach (po raz pierwszy ukazała się u nas w 1975 roku) ujawnia jeszcze jeden walor. Ponadczasowe studium kobiety uwikłanej w miłość, którym zachwycili się Thomas Bernhard i Elfriede Jelinek, to także błyskotliwy zapis polemik publicznych toczonych w Austrii na przełomie lat 60. i 70. oraz obraz życia codziennego w Wiedniu tamtych czasów.
@RY1@i02/2011/083/i02.2011.083.196.036b.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/083/i02.2011.083.196.036b.002.jpg@RY2@
Cezary Polak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu