Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Mistyk, grzesznik, wędrowiec

Ten tekst przeczytasz w 7 minut

"Nietoperz w świątyni" Krystyny Czerni to bardzo ciekawa próba spojrzenia na fenomen Jerzego Nowosielskiego - wielkiego artysty, a zarazem człowieka mocno skomplikowanego

Anegdota: Nowosielski ma umówiony wywiad z telewizją, o godzinie 16. Rano wychodzi z domu, mówi żonie, że idzie do akademii - w rzeczywistości udaje się oczywiście na wódkę. Kiedy wraca o 13, ledwie stoi na nogach. Oddana małżonka wsadza go do wanny, daje kawę, doprowadza do porządku. Gdy wkracza ekipa telewizyjna, profesor udziela błyskotliwego, teologiczno-filozoficznego wywiadu o prawosławiu.

Jerzy Nowosielski to idealna postać dla biografów - pełna rozmaitych wad charakteru, trudna, niejednoznaczna, mająca skomplikowaną historię. Człowiek przyznający się otwarcie do swoich ułomności i nałogów, który był przy tym artystą bezdyskusyjnie wybitnym. Pisanie o osobach tego formatu - nie tyle przeżywających swoje życie, ile w nie uwikłanych - to zadanie obarczone wielkim ryzykiem. Dowiodła tego choćby głośna biografia "Kapuściński non-fiction" Artura Domosławskiego. Jak pisać o twórcy, którego dzieło jest niemal kanoniczne, natomiast życie - już nie bardzo? Na jaką odległość można zbliżyć się do tego człowieka? Ile powszechnie znanych niedyskrecji można zawrzeć w biografii - tak, by napisać prawdę i oddać złożoność charakteru, a nie skończyć na niemądrych ocenach i oskarżeniach?

Podobne pytania pewnie trapiły i Domosławskiego, i Krystynę Czerni, autorkę "Nietoperza w świątyni". Bo można się pokusić o stwierdzenie, że również obiekty ich zainteresowań były pod pewnym względem do siebie podobne - ludzie w powszechnej opinii uznani niemal za świętych (dobry, pogodny Kapuściński, zatroskany złem tego świata oraz uduchowiony Nowosielski, malujący swoje tajemnicze ikony jakby pod boskim wezwaniem). Tymczasem prawda o obu przedstawiała się zgoła inaczej - życie tych pozornie idealnych postaci pełne było upadków i moralnych kontrowersji. Tym lepiej - przynajmniej dla czytelnika - bo nie ma nic nudniejszego niż żywoty świętych.

Krystyna Czerni należy do grupy mądrych biografów - stawiających sobie tysiące pytań, biorących odpowiedzialność za słowo. Pełna obaw, a zarazem delikatności. Wie, że aby portret Nowosielskiego był pełny, nie może pominąć pewnych faktów z jego biografii - choćby alkoholizmu czy dziwnych relacji pozamałżeńskich - ale od sensacyjnej otoczki odchodzi tak daleko, jak tylko to możliwe. Właściwie w tych opisach alkoholowego upadku mistrza, a szczególnie jego "przyjaźni" z młodą malarką Kingą Waluszewską, widać skrępowanie biografistki: są to rzeczy, o których chyba wolałaby nie mówić; dobrze jednak, że znajduje odwagę, bo bez nich obraz byłby niepełny.

W nakreślonym przez Czerni wizerunku twórcy jest niemal wszystko; najlepiej tłumaczy to sama autorka we wstępie: "Jego dzieje skupiają jak w soczewce najważniejsze rozterki i dramaty mieszkańców tego zakątka Europy XX wieku (tj. Polski - przyp. red.). Jego życie duchowe przebyło drogę: od łemkowszczyzny, przez polskość, do ponadnarodowej eschatologii; od katolicyzmu, przez ateizm, do prawosławia - i jeszcze dalej". I to w tej książce jest: historia niebanalnego życia, dla którego tłem jest okrutna i skomplikowana historia minionego stulecia.

Nowosielski w "Nietoperzu w świątyni" to człowiek o wielu twarzach. Z jednej strony jest osobą wielkiego serca, o łagodnym usposobieniu i ironicznym poczuciu humoru. Studentom kończącym akademię, zapewne marzącym o wielkiej karierze i sławie, zwykł mawiać: "No to macie patent na dziada!". Z drugiej strony to postać mroczna i tragiczna. Kiedy czytamy o mistycznych niemal przeżyciach Nowosielskiego, które chyba na zawsze zostaną jego tajemnicą: nagłej utracie wiary i równie niespodziewanym jej odzyskaniu, ale także o jego moralnych porażkach, walce ze sobą, samotności i poczuciu, że wszyscy jesteśmy grzesznikami, uświadamiamy sobie, że jest on postacią jak z Dostojewskiego.

Wydaje się natomiast, że za mało uwagi poświęciła autorka kwestii wrażliwości malarza na sprawy zwierząt - rozwija ją na zaledwie paru stronach. A przecież to dla Nowosielskiego była jedna z najważniejszych chyba światopoglądowych kwestii - w upominaniu się o uznanie ważności zwierzęcego cierpienia przypominał J. M. Coetzeego. W tym kontekście z lekkim oburzeniem przyjmujemy informację, że nie był wegetarianinem...

O Nowosielskim wiemy coraz więcej; był bohaterem książek i filmów dokumentalnych, po jego śmierci przez gazety przetoczyła się fala artykułów wspomnieniowych. "Nietoperz w świątyni" dodaje do tych informacji kolejną porcję wiedzy. Warto mieć książkę Krystyny Czerni na półce.

@RY1@i02/2011/079/i02.2011.079.196.034a.001.jpg@RY2@

Cerkiew w Białym Borze - według projektu i z dekoracją malarską Jerzego Nowosielskiego

@RY1@i02/2011/079/i02.2011.079.196.034a.002.jpg@RY2@

Patrycja Pustkowiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.