Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Pozostałe premiery tygodnia

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Musical i komedia romantyczna w jednym. Głównym bohaterem "Rio" jest Blu, samiec ary błękitnej, ostatni w swoim gatunku. Wychował się w Minnesocie, ale gdy naukowcy odkrywają w brazylijskiej dżungli pokrewną mu samicę, sprowadzają Blu do Rio de Janeiro. Tam niezbyt rozgarnięty, choć szlachetny papug i jego partnerka trafiają w łapy handlarzy rzadkimi okazami ptaków. Carlos Saldanha ("Epoka lodowcowa") od lat marzył o filmie, którego akcja toczyłaby się w jego rodzinnym Rio. Dopiął swego ze znakomitym efektem - trójwymiarowa animacja jest oszałamiająca, akcja przenosi się ze słonecznej Copacabany do ponurych faweli szybciej, niż Ronaldinho dobiegał do piłki, a całość jest odpowiednio pogodna, zabawna i inteligentna. Dzieci będą bawić się doskonale, rodzice wyprawy do kina także nie pożałują.

@RY1@i02/2011/069/i02.2011.069.196.027c.001.jpg@RY2@

Rick (Owen Wilson) i Fred (Jason Sudeikis) to najlepsi kumple od lat. Wierni mężowie, ale z biegiem czasu coraz częściej oglądają się za spódniczkami. Ich żony podejrzewają obu o seksualne obsesje, dają więc im tydzień bez smyczy: niech się wyszaleją jak za kawalerskich czasów, to im głupoty z głowy wywietrzeją.

Bracia Farrelly nie słyną z delikatnego poczucia humoru, więc i w "Bez smyczy" można odnaleźć stałe punkty ich repertuaru, m.in. masturbację w samochodzie, przypadkową defekację na ścianę i nieprzypadkową na polu golfowym oraz "suchą minetę" (zainteresowanych odsyłam do kin). O ile jednak kiedyś udawało im się skręcić z fekalno-seksualnych żartów komedie przynajmniej zabawne (choćby "Sposób na blondynkę"), tym razem ponieśli porażkę. "Bez smyczy" okazuje się nudnawą pochwałą tradycyjnych wartości.

@RY1@i02/2011/069/i02.2011.069.196.027c.002.jpg@RY2@

Prawdopodobnie ten film na dobre utrwalił w europejskich - a przede wszystkim amerykańskich - widzach stereotypy dotyczące Grecji. Wielu kinomanom Hellada już zawsze będzie się kojarzyć z Anthonym Quinnem i Alanem Batesem tańczącymi zorbę na piaszczystej plaży. Ale o ile Grecy nie zasłużyli, by oceniać ich jednostronnie, o tyle "Grek Zorba" na miano klasyki kina zasłużył w stu procentach. Historia brytyjskiego pisarza, który od podstarzałego Greka na nowo uczy się, co jest w życiu najważniejsze (nawet jeśli los nieustannie rzuca kłody pod nogi), doskonale zniosła próbę czasu. Quinn i Bates są wielcy, partnerujące im Lila Kedrova i Irene Papas - fantastyczne, a muzyka Mikisa Theodorakisa - niezapomniana. "Grek Zorba" to bez wątpienia jedna z najpiękniejszych afirmacji życia, jakie można było oglądać w kinie.

@RY1@i02/2011/069/i02.2011.069.196.027c.003.jpg@RY2@

JD

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.