Horror na "Rockym". Seksualne pasztety straszą
Hit West Endu "The Rocky Horror Show" w wydaniu Och-Teatru przypomina spektakl w konwencji enerdowskiego programu rozrywkowego
To miał być kamp, czyli piorunująca mieszanka pastiszu, umowności i kiczu. Tymczasem reżyser Tomasz Dutkiewicz stworzył zdumiewająco zgrzebną wersję kultowego musicalu i filmu. Kicz jest dosłowny, erotyzm udawany, nagości ani krztyny, horror byle jaki. Naprawdę nie da się zrobić porządnego musicalu za 5 zł! I nie wiem, po co scena prywatna z ambicjami, jaką stawał się powolutku wyemancypowany z Polonii Och-Teatr, wchodzi w buty Teatru Roma, musicalowego warszawskiego potentata. Mogę tylko podejrzewać, dlaczego akurat "Rocky" i dlaczego w tym miejscu. Prawdopodobnie chodziło o wygenerowanie teatralnego hitu i przyciągnięcie z jego pomocą na lata wiernej, entuzjastycznie nastawionej do projektu grupy widzów. Nie tyle statecznych mieszczan i biznesmenów, jacy okupują Teatr Polonia, ile bardziej wyluzowanych warszawskich japiszonów, co to nie boją się lekkiej perwersji na scenie, ulegają modom kulturowym z Zachodu i lubią pojechane imprezy fanowskie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.