Co z oczu, to w serce
Dystrybutor próbuje skusić widzów popularnością hiszpańskiego horroru i nazwiskiem Guillerma del Toro, ale tym razem znakomity reżyser pełni wyłącznie funkcję producenta. "Oczy Julii" zaś dowodzą, że iberyjskie kino grozy jest mocno przeceniane.
Znana z "Sierocińca" Belen Rueda gra tutaj Julię, powoli tracącą wzrok kobietę, która próbuje rozwiązać tajemnicę śmierci swojej siostry. Policja twierdzi, że Sara popełniła samobójstwo, Julia jednak podejrzewa, że została zamordowana. Wkrótce trafia na ślad tajemniczego mężczyzny, który na ofiary wybiera niewidome kobiety.
Film Guillema Moralesa jest raczej psychologicznym thrillerem niż horrorem. Przez pewien czas nie wiemy nawet, czy prywatne śledztwo prowadzone przez Julię nie jest wynikiem jej urojeń po śmierci siostry. Im bardziej jednak rozwija się akcja (a zakończenie staje się nieznośnie przewidywalne), tym bardziej spada dobrze do tej pory utrzymywane napięcie i coraz boleśniej obnażają się fabularne absurdy i zapomniane przez scenarzystę wątki. A całość wreszcie rozmywa się w taniej psychologii i poradnikowych komunałach. Szkoda dobrego aktorstwa (zwłaszcza Ruedy i grającego jej męża Lluisa Homara) oraz kilku znakomitych inscenizacyjnych trików. Ale nawet one nie zatrą wrażenia, że "Oczy Julii" to ładnie opakowana taśmowa robota.
@RY1@i02/2011/059/i02.2011.059.196.027b.001.jpg@RY2@
JD
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu