Power od blondynek
Walijczyk John Porter osiedlił się w PRL, bo uważał, że była krajem bardziej egzotycznym niż Indie. Położył podwaliny pod polskiego rocka. Po 11 latach przerwy powrócił świetnym solowym albumem
"No more whiskey" - śpiewa John Porter na swoim najnowszym krążku "Back in Town". Czyżby 61-letni muzyk, współtwórca polskiego boomu rockowego, odcinał się od swoich rockandrollowych korzeni? Przeciwnie. Ta z pozoru abstynencka deklaracja - podobnie jak jego najnowsza płyta - jest powrotem do przeszłości. Nie tylko dlatego, że brytyjski muzyk nawiązał w nagraniach do archetypowych rockowych, folkowych i country’owych wzorców. Wszystko zaczęło się bowiem od whiskey i blondynki.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.