Odczytać Bruegla na nowo
Oglądając "Młyn i krzyż" Lecha Majewskiego, możemy doświadczać różnych wrażeń - to w dużym stopniu dzieło otwarte, pozostawiające wolność widzowi. Jednak po wyjściu z kina nie mamy wątpliwości, że obcowaliśmy z arcydziełem
Reżyser Lech Majewski dokonuje zamachu na przyzwyczajenia współczesnego widza. Nie tylko dlatego, że jego film pozbawiony jest konwencjonalnie pojmowanej akcji i balansuje na pograniczu kina i wizualnego eksperymentu. Majewski zmusza nas do wejścia w obraz Pietera Bruegla - zarówno w sensie literalnym, jak i metaforycznym. Intensywne obcowanie z dziełem starego mistrza, nawet za pośrednictwem ekranu, wymaga zaś otwarcia się na głębszy wymiar sztuki - a to doświadczenie rzadko oferowane przez filmowe produkcje.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.