Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Dwa palce w górę

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Does It Offend You, Yeah? Koniecznie zapamiętajcie tę nazwę - młode gwiazdy sceny elektronicznej wprowadzą jeszcze sporo zamieszania, a już wkrótce wystąpią na krakowskim festiwalu Selector.

Brytyjczycy lubią prowokować. Ich debiutancki album nosił tytuł "You Have No Idea What Youre Getting Yourself Into" ("Nie masz pojęcia, w co się pakujes"z), drugi jest odpowiednio zatytułowany "Dont Say We Didnt Warn You" "(Nie mów, że cię nie ostrzegaliśmy").

Gdy będziecie słuchać tej płyty, przyjdzie wam do głowy wiele muzycznych skojarzeń: Daft Punk, The Prodigy, Justice, a nawet Muse. To zespoły, które dla Does It Offend You, Yeah? (nazwa zespołu została zaczerpnięta z jednego z odcinków britcomu "Biuro") niewątpliwie są inspiracją. Ale brytyjscy dancepunkowcy prędzej zakończyliby karierę, niż zdecydowali się biernie kogokolwiek naśladować. Elektronika miesza się tu z gitarowym jazgotem, transowe rytmy ustępują akustycznym solówkom, przyspieszający tętno rave zostaje przełamany śpiewnymi refrenami. "Dont Say..." jest jak bomba wrzucona na dyskotekowy parkiet. Ale DIOY,Y? chcą przy okazji rozsadzić rynek muzyczny od środka. Wielkim wytwórniom pokazują środkowy palec - czy też raczej, jak zwykło się to robić na Wyspach, dwa palce. - Ten system nie jest stworzony do tego, by pracować z niezależnymi zespołami - mówi wokalista i założyciel formacji James Rushent. Nic dziwnego, że motywem przewodnim kawałka "The Wrestler" jest sample z filmu "Beyond the Mat", w którym zapaśnik Paul Heyman wykrzykuje zdanie, które mogłoby stać się życiowym credo DIOY,Y?: "Fuck you, youre wrong! Fuck you, were right". Policzek wymierzony wielkim wytwórniom okazał się nadspodziewanie celny.

Zgodnie ze swoją filozofią muzycy Does It Offend You, Yeah? płytę "Dont Say..." nagrali i wyprodukowali sami, wybierając dziesięć "z miliona" kawałków. Wydali ją w niezależnej wytwórni Cooking Vinyl, niegdyś współpracującej m.in. z Killing Joke i Bauhaus. Cały czas chcą działać na własną rękę. - Pora, żebyśmy zrobili cholerne zamieszanie - mówi Rushent, a "Dont Say..." to milowy krok w tym kierunku.

@RY1@i02/2011/049/i02.2011.049.196.032b.001.jpg@RY2@

JAKUB DEMIAŃCZUK

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.