Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Kresowi samuraje i karp po mandżursku

1 lipca 2018

Miasto na Dalekim Wschodzie, zbudowane przez Polaka, wychowało najbardziej znanego japońskiego aktora

W czasach peerelowskiej cenzury Jerzemu Harasymowiczowi udało się jakimś cudem wydać tomik poezji sławiącej wyczyny lisowczyków. Ci XVII-wieczni zawadiacy przejechali konno, tam i nazad, całą europejską Rosję, niosąc pożogę i zniszczenie. Chwalić się nie ma czym, ale przyznać trzeba, że nikt już po nich czegoś podobnego nie powtórzył. W jednym z wierszy poeta wzdycha:

"I niepotrzebnie spuścił Lisowski trochę z tatarskiego tonu / Bo by doszedł do kwitnących jak nenufar wysepek Nipponu / Tam dopiero z samurajem indycze wręcz kwiki / Tam by dopiero czub z czubem walczył dziki".

W tym jednak przypadku poetycka wyobraźnia niewiele odbiegła od rzeczywistości. Polscy żołnierze dzielnie walczyli z Japończykami, tyle że pod sztandarami armii rosyjskiej, w wojnie 1904 - 1905 roku.

O skali naszego udziału w tej wojnie niech zaświadczy liczba 84 generałów armii carskiej polskiego pochodzenia lub przyszłych generałów Wojska Polskiego, którzy bili się wtedy na japońskim froncie. Dodajmy do nich tysiące oficerów i zwykłych żołnierzy. I choć Rosja walkę przegrała, to na pewno nie z ich powodu. Wielu wyróżniło się odwagą i determinacją, jak miczman Jerzy Wołkowicki, który pod Cuszimą stanął na czele młodszych oficerów sprzeciwiających się kapitulacji rosyjskiej floty. Polak stał się przez to rosyjskim bohaterem narodowym, którego sława po latach ocaliła go od śmierci w Katyniu.

Wskutek klęski Rosja utraciła na rzecz Japonii chiński port Dalien nad Morzem Żółtym, zwany przez Rosjan Dalnyj, to znaczy "daleki". Była to chluba carskiego imperium. W ciągu kilku zaledwie lat przed wojną w odległej Mandżurii zbudowano europejskie miasto, z szerokimi bulwarami rozchodzącymi się promieniście od centralnego placu, wokół którego pięły się w górę budynki banków i ambasad. Autorem tego imponującego planu był architekt z Petersburga o swojsko brzmiącym nazwisku Skolimowski. Rosjanie do dziś wymieniają go w szeregu najwybitniejszych twórców ich narodowej architektury. "Daleki" budowało też wielu innych Polaków, architektów i inżynierów - lecz ich nazwiska zatarła już niepamięć.

W Dalienie spędził młodość Toshiro Mifune, którego ojciec prowadził tam zakład fotograficzny. W latach drugiej wojny światowej przyszły aktor służył w lotnictwie jako fotograf. Brał udział w walkach w Mandżurii, a koniec wojny zastał go w bazie kamikadze. Toshiro Mifune nie zdążył nim zostać, na szczęście dla światowej kultury.

Aktor ten najbardziej pamiętany jest ze swoich kreacji w filmach samurajskich Akiry Kurosawy, takich jak "Siedmiu samurajów", "Tron we krwi", "Ukryta forteca" czy "Straż przyboczna". Toshiro Mifune często grał w nich ronina, czyli samuraja bez pana, niepokornego samotnika walczącego z całym światem w imię sprawiedliwości i wolności. Odważni do szaleństwa i nierzadko przekraczający granicę warcholstwa roninowie byliby godnymi przeciwnikami zagończyków Lisowskiego, gdyby doszło do ich spotkania.

Toshiro Mifune zagrał też w filmie "Wzgórze 203", znanym na Zachodzie pod tytułem "Port Artur". Opowiada on o wojnie rosyjsko-japońskiej, której batalie toczyły się w najbliższym sąsiedztwie jego przyszłego rodzinnego domu.

Rosjanie pomścili klęskę 1905 roku w czterdzieści lat później, wypędzając Japończyków z Dalienu. Miasto opuściła wtedy, wyjeżdżając na wyspy japońskie, rodzina Toshiro Mifune. Gwiaździsty plac w centrum przemianowano na plac Stalina.

W 1950 roku Związek Sowiecki oddał miasto Chińczykom Mao Zedonga. W pięć lat później opuścili je sowieccy żołnierze, a także prawie wszyscy rosyjscy mieszkańcy. Dalnyj zmienił oblicze, stał się w pełni azjatyckim Dalienem. Dziś o przeszłości siedmiomilionowej metropolii przypomina jedynie nazwa ulicy Rosyjskiej, biegnącej przez nowoczesne śródmieście.

We współczesnym Dalienie nie ma też śladu po Polakach. Tym bardziej może być zdziwiony polski turysta, gdy w reprezentacyjnej dzielnicy miasta natrafi na szyld hotelu Kempinski. Protoplasta założycieli światowej sieci hotelowej urodził się w Raszkowie, małym miasteczku w Wielkopolsce. Stamtąd Berthold Kempinski przeprowadził się do Berlina, gdzie jego następcy otworzyli w 1928 roku restaurację Kempinski. Do lokalu, który mieścił się przy nobliwej ulicy Kurfuerstendamm, schodziła się towarzyska śmietanka Berlina. Szampańską zabawę u Kempinskiego pokazano w filmie "Kabaret" Boba Fossea. Restaurację odebrali żydowskiej rodzinie hitlerowcy, chociaż nawet oni nie odważyli się na zmianę szyldu. Runęła w gruzy w 1945 roku.

Po wojnie firma Kempinski wróciła do Berlina, ale już w charakterze przedsiębiorstwa hotelowego. Z czasem rozszerzyła swoje usługi na kraje pozaeuropejskie. Dziś jeden z jej hoteli zdobi centrum metropolii, która sto lat temu była pomnikiem rosyjskiej ekspansji na Dalekim Wschodzie, a dziś jest jednym z najbardziej nowoczesnych miast Chin.

@RY1@i02/2011/049/i02.2011.049.196.0007.001.jpg@RY2@

Klasycznymi typami Toshiro Mifune byli niepokorni samuraje albo wyjęci spod prawa bandyci. Na zdjęciu w filmie Rashomon" (po prawej)

Jacek Borkowicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.