Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Czy klony śnią o owieczce Dolly?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

To, co sprawdza się w wytrawnej prozie, na ekranie może wypaść blado - tak jest niestety z adaptacją książki Kazuo Ishiguro w reżyserii Marka Romanka.

Powieść brytyjsko-japońskiego pisarza ma klimat i styl trudne do podrobienia. I choć reżyser włożył wiele wysiłku w to, by wykreować równie konsekwentny świat, czemu służy jednolita, zdyscyplinowana stylizacja wszystkich wizualnych szczegółów, to starania te palą na panewce. W alternatywnej wizji rzeczywistości, w której rozgrywa się akcja, w latach 50. dokonano ważnego przełomu w medycynie, który sprawił, że ludzkie życie wydłużyło się znacznie, a nieuleczalne dotąd choroby przestały być zagrożeniem. Jednak istnieją poważne etyczne koszty tego postępu - na masową skalę hoduje się klony, od których pobierane są "części zapasowe" dla chorych ludzi...

Kathy (Carey Mulligan), Ruth (Keira Knightley) i Tommy (Andrew Garfield) poznali się jako dzieci w dziwnej szkole z internatem. Tam też odkryli swoją przyszłość i przeznaczenie - to właśnie oni są dawcami organów, a sens ich istnienia ogranicza się do oddania w stosownym czasie nerek, wątroby, gałek ocznych... Jednak tematem tego dystopijnego obrazu są nie bioetyczne rozważania, ale desperackie próby zaznania miłości podejmowane przez bohaterów, których łączy skomplikowana uczuciowa relacja.

Obsada wypada świetnie - zwłaszcza Mulligan i Garfield pozwalają wierzyć, że następna dekada w filmie będzie należeć do nich - a utrzymany w chłodnych monochromach obraz działa na podświadomość. Nie przeszkadza nawet powolne tempo opowieści. Jednak całość psuje brak wewnętrznych uzasadnień świata przedstawionego. Czemu bohaterowie nie spróbują uciec od swojego losu? Co im za to grozi? Kiedy są dziećmi w zamkniętej szkole można im wmówić lęk przed otoczeniem, ale później? I czy posyłanie dawców organów do ośrodków edukacyjnych ma w ogóle jakiś sens? Czy to się opłaca? Refleksyjna proza Ishiguro nie zmuszała do stawiania takich pytań, film Romanka do nich prowokuje - cała ta historia wydaje się zbyt niewiarygodna i wydumana, co sprawia, że emocje i dylematy bohaterów brzmią zupełnie fałszywie. I naprawdę mało nas obchodzą.

@RY1@i02/2011/044/i02.2011.044.196.028b.001.jpg@RY2@

FOT. AP; IMPERIAL CINEPIX

Katarzyna Nowakowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.