Opowieści spod kołdry
Wystawa Natalii Lach-Lachowicz, Marii Pinińskiej-Bereś i Małgorzaty Partum. Udana próba zestawienia dorobku pionierek polskiej sztuki feministycznej
Gdyby mierzyć obecność dyskursu feministycznego nad Wisłą frekwencją ataków konserwatywnych publicystów na artystki, można dojść do wniosku, że ten nurt refleksji nad kobiecością pojawił się w naszej sztuce w latach 90. ubiegłego wieku. Wystawa "Trzy kobiety" w Zachęcie przypomina, że datowanie trzeba przesunąć o dwie dekady wcześniej. Natalia Lach-Lachowicz, MariaPinińska-Bereś i Małgorzata Partum zajmowały się problematyką kobiecości i jej miejsca w patriarchalnym świecie na długo przed Kozyrą i Bogacką.
Ekspozycja jest próbą przypomnienia dorobku "współczesnych emancypantek", jak określa je lektor emitowanej w Zachęcie peerelowskiej kroniki filmowej. Zabieg jest istotny zwłaszcza w odniesieniu do Pinińskiej-Bereś (1931 - 1999). Artystka nie doczekała się bowiem retrospektywy (zmarła w trakcie przygotowań) i jej oryginalna twórczość znana jest głównie krytykom i galerzystom.
Świadomie skazała się na margines - była feministką, ale odżegnywała się od tego nurtu, uważając, że nawet najbardziej słuszna ideologia stanowi zagrożenie dla suwerenności sztuki. Zajmowała się krytyczną analizą ról przypisywanych kobiecie. W połowie lat 70. zaczęła konstruować rzeźby "uwolnione od ciężaru tworzywa" z miękkich, obłych, delikatnych manifestacyjnie kobiecych materiałów jak gąbka, wata, kołdry, poduszki. Stworzone przez artystkę kształty są zdeformowane jakby w wyniku czynności intymnych. Różowa i biała kolorystyka, tradycyjnie przypisywana kobietom, podkreśla ich niemalże fizjologiczną naturę. "Odrzucając to, co konwencjonalne, musiałam sięgnąć do własnego «ja». A to «ja» było kobietą, z całym bagażem problemów płci" - mówiła. Ze stereotypem kobiecości, postrzeganej jako łagodność, uległość i czysto estetyczne piękno ciała, polemizowała także w performance’ach, których dokumentację można oglądać przy placu Małachowskiego.
W body art specjalizuje się Natalia Lach-Lachowicz, która dziś odżegnuje się od feminizmu. W Zachęcie artystka pokazuje zarówno prace z lat 70. jak i nowe, w których dekonstruuje swoje zaangażowanie w ten dyskurs. Ale robi to przewrotnie. W "Anatomii pokoju" to wytapetowany po warholowsku zmultiplikowanymi fotografiami cube z telewizorem w środku, na którym emitowany jest film wideo. Ucharakteryzowana na nimfę Natalia LL z wiankiem kalii na głowie - kwiatów o fallicznej, a zarazem cmentarnej symbolice - tnie mieczem banana.
"Kobieta żyje w obcej strukturze społecznej. Jej model nie jest aktualny do jej roli, (...) stworzony przez mężczyzn i na ich użytek. (...) Fenomen sztuki feministycznej odkrywa w kobiecie jej nową rolę, możliwość samorealizacji". Słowa, które Ewa Partum napisała w 1979 roku, są lejtmotywem jej twórczości. Skrajnie feministyczny punkt widzenia artystka ujawniła w "Piruecie". Ubrana tylko w łyżwy figurowe podeptała swój wizerunek odbity w lustrze ułożonym na podłodze. Dokumentacja wideo oraz stłuczka, zatrzymane w szkle materialne pozostałości niechcianego portretu swojej osobowości artystki są elementami wystawy.
Ekspozycja ma charakter linearny. Zestawione w porządku chronologicznym prace dokumentują ewolucję zainteresowań i środków wyrazu pionierek polskiego feminizmu. Na tle dokonań dzisiejszych artystek działania "Trzech kobiet" prezentują się niewinnie. Ale w czasach, kiedy one manifestowały kobiecy punkt widzenia, wymagało to znacznie więcej odwagi i uporu niż dziś - zarówno w PRL, jak i na Zachodzie.
@RY1@i02/2011/044/i02.2011.044.196.0042.001.jpg@RY2@
Maria Pinińska-Bereś, "Gorset (trapez)"
Cezary Polak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu