Waletowanie u Mrożka
Młody krakowski reżyser Piotr Waligórski zmasakrował "Tango", wyciągnął z niego jedną sytuację i nadmuchał jak balon. Nie był wierny mistrzowi, ale odnalazł w jego sztuce stale obecny, fascynujący ton
Najnowszego przedstawienia Waligórskiego, podobnie jak kilku wcześniejszych, nie da się oglądać bez męki. Nie dzieje się nic ważnego, wszystko, na co patrzymy, trwa za długo, słowa padają za rzadko i na próżno. Nuda, ale czas przecieka przez palce inaczej niż w teatrze Krystiana Lupy, bo bez tajemnicy, bez metafizycznego zaplecza, bez zakochania w ludziach.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.