Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Czeczenia osobista

27 czerwca 2018

Na północnym Kaukazie jaskółki zjawiają się punktualnie na dzień przed początkiem lata. Za każdym razem kiedy indziej. "Wszyscy czekamy, wpatrujemy się w niebo i każdy chce je zobaczyć jako pierwszy. Wreszcie pewnego dnia szczęśliwiec wybiega z domu, radosny, jakby wydarzył się cud; »Widziałem jaskółki, już przyleciały!«. To zawsze jest tak, jakbyśmy nie byli pewni, że w ogóle przylecą" - pisze German Sadułajew. Tymczasem w 1994 roku do Czeczenii wkroczyły rosyjskie wojska. Na niebie pojawiły się samoloty, tratując bezbronne ptaki. Skończył się raj, który pisarz, urodzony w 1973 roku, zapamiętał z dzieciństwa. Ale dla Czeczenów jaskółki są nieśmiertelne. Wierzą, że pod ich postacią kryją się dusze zmarłych przodków. "Gdy umierają małe dzieci, od razu stają się jaskółkami" - czytamy.

Teksty zawarte w "Jestem Czeczenem" to dziwna proza. Jej rytm jest nierówny, rozedrgany. Opowiadania Sadułajewa są jednocześnie intymnym dziennikiem, chaotycznym zapisem strumienia świadomości, baśnią, mitem założycielskim i wojennym reportażem. Ta proza może się wydać egzaltowana, wręcz histeryczna ("Kiedy zakończy się ta książka? Jestem zmęczony, dlaczego, po co, kto zapisuje wciąż nowe i nowe strony?"), ale gdy wpadniemy w jej rytm, odkrywamy subtelne, poetyckie piękno. Sadułajew szuka własnego języka narracji o ojczyźnie, ten zaś nie może się poddawać literackim modom i konwencjom. Jest w nim melancholia, głęboka rozpacz, ale pisarz ani razu nie uderza w fałszywą nutę. Tym wygrywa.

German Sadułajew, syn Rosjanki i Czeczena, mówi o sobie: "Jestem Czeczenem", choć jednocześnie jest też banitą. Mieszkając w Petersburgu, dźwiga brzemię ojczyzny. Dla Rosjan jest wrogiem, przestępcą, identyfikowanym po rubryce "narodowość" w dokumentach. Do Czeczenii nie można wrócić, choć opuścić jej też w stu procentach się nie da. Być Czeczenem to stan, który niewiele ma wspólnego z miejscem zamieszkania ani nawet etnicznym pochodzeniem. To szczególny rodzaj piętna, przekleństwo, niepisany kodeks honorowy, który trzeba przyjąć. "Tylko jeden raz, jedyny raz w życiu wolno ci zapłakać: kiedy umiera matka" - pisze. Autor "Jestem Czeczenem" pokazuje nam własną, bardzo prywatną wizję swojej ojczyzny. To wizja mityczna, naładowana emocja-mi, subiektywna i niemająca nic wspólnego z suchymi przekazami medialnymi. Dlatego właśnie jest tak cenna.

@RY1@i02/2011/029/i02.2011.029.196.037b.001.jpg@RY2@

MALWINA WAPIŃSKA

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.