Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Wyobraźnia przede wszystkim

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

A gdyby się nagle okazało, że jesteś bohaterem literackim? Scenarzyści miewają pomysły...

Niektóre filmy tak dalece przekraczają ramy fabularnych standardów, że aż trudno uwierzyć, że naprawdę powstały. "Przypadek Harolda Cricka" w reżyserii Marca Forstera ("Marzyciel", "Chłopiec z latawcem") niewątpliwie jest jednym z nich. Główny bohater (Will Ferrell) jest nudnym urzędnikiem podatkowym, którego nikt nie lubi z racji wykonywanego zawodu oraz odpychającej osobowości. W jego obsesyjnie uporządkowaną egzystencję wkrada się jednak coś nieprzewidywalnego. Harold Crick zaczyna słyszeć głos wszechwiedzącej narratorki, która relacjonuje coraz bardziej niepokojące zdarzenia jego życia. Okazuje się z czasem, że głos należy do pisarki Karen Eiffel (Emma Thompson), zaś Harold jest bohaterem jej nowej powieści. Szkopuł w tym, że autorka zamierza go uśmiercić...

Rozmaite próby powstrzymania jej przed tym krokiem stanowią oś fabuły, zaś podtekstem jest nadanie płaskiemu życiu Cricka nowego, głębszego wymiaru. Pomagają mu w tym profesor literatury Jules Hilbert (Dustin Hoffman) oraz zalegająca z podatkami, niezorganizowana właścicielka małej piekarni Ana Pascal (Maggie Gyllenhaal). Podstawowy pomysł polega na tym, by Harold nauczył się rozwijać komediowe wątki we własnym życiu i w ten sposób nabrał dla pisarki nowej atrakcyjności.

Przy tak doskonałej obsadzie i przeinteligentnie napisanym scenariuszu efekt może być tylko jeden: film, którego nie da się zapomnieć. Dziwniejszy od fikcji przypadek Harolda Cricka nie jest jednak jedynym przedstawicielem tego rzadkiego gatunku, dopieszczającego intelekt widza. Specjalistą od obrazów z wdziękiem przekraczających ograniczenia realizmu w imię niczym nieskrępowanej wyobraźni oraz intelektualnej zabawy jest na przykład francuski reżyser Michel Gondry. Zarówno "Zakochany bez pamięci", w którym bohaterowie mają możliwość wymazania bolesnych wspomnień, oraz "Jak we śnie", w którym senna rzeczywistość stopniowo przejmuje kontrolę nad losem postaci, stanowią doskonałe przykłady takich filmów.

Niestety jeszcze nikt nie wymyślił na nie dobrej nazwy - może dlatego, że takie perły wciąż giną w zalewie taśmowo produkowanych romantycznych, sensacyjnych czy kryminalnych fabuł bez polotu. Tym bardziej warto obejrzeć "Przypadek Harolda Cricka". Abyśmy byli gotowi, gdy nam się przydarzy coś naprawdę dziwnego.

@RY1@i02/2011/024/i02.2011.024.196.005a.001.jpg@RY2@

Katarzyna Nowakowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.