Kto potrzebuje mnichów?
Nagrodzeni na festiwalu w Cannes "Ludzie Boga" to kolejny obraz życia zakonnego. Film nastrojem przywołuje słynną "Wielką ciszę", ale nie skupia się jedynie na kontemplacji klasztornej codzienności. Tytułowi "Ludzie Boga" oprócz życia według reguły zakonnej muszą zmierzyć się z trudną polityczną rzeczywistością arabskiego kraju targanego konfliktem zbrojnym.
Oparta na faktach historia opowiada o losach zakonu trapistów mieszkających w latach 90. wśród małej społeczności gór Atlas w Algierii. Kiedy w regionie robi się coraz bardziej niebezpiecznie, a islamskie bojówki pojawiają się u klasztornych wrót - zakonnicy postawieni wobec sytuacji wyboru decydują się na pozostanie. "Polne kwiaty nie zmieniają miejsca w poszukiwaniu słońca. Bóg dba o nie tam, gdzie rosną" - argumentuje pełniący rolę przeora ojciec Christian. Tłumacząc swoją decyzje, bracia odwołują się nie tylko do nauk Kościoła, kierują nimi również ludzka solidarność i elementarne poczucie przyzwoitości. Ten wątek wykraczający poza schemat ascetycznej szlachetności jest w filmie Xaviera Beauvoisa najciekawszy.
"Ludzie Boga" to również ludzie z krwi i kości, zmagający się z własnymi lękami i słabościami, dalecy od wizji bycia męczennikami. Bo tak naprawdę współczesny świat ich nie potrzebuje. Obecnie aktem heroizmu jest porozumienie między ludźmi ponad religijnymi podziałami. Ekumeniczne przesłanie filmu budzi szacunek i nadzieję zarówno wśród wierzących, jak i niewierzących.
@RY1@i02/2011/019/i02.2011.019.196.027c.001.jpg@RY2@
FOT. UIP, HAGI, GUTEK FILM
Jaga Kolawa
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu