Dziennik Gazeta Prawana logo

Iron Maiden i WASP na pomniku

27 czerwca 2018

Ryszard Kapuściński był także interesującym fotografikiem. Wystawa w stołecznej Zachęcie odsłania mało znane oblicze wybitnego pisarza i reportera

"Nie umiem jednocześnie zbierać materiału do relacji prasowej czy reportażu i fotografować, nie umiem być w tej samej chwili reporterem i fotoreporterem" - pisał o swojej podwójnej dziennikarskiej doli Ryszard Kapuściński. Pozostające w cieniu pisarstwa fotografowanie jest jednak od paru lat obiektem większego zainteresowania, doczekało się już kilku wystaw, w tym ostatniej "Z imperium. Fotografie", przygotowanej przez warszawską Zachętę.

Fotografie z lat 1989 - 91 powstawały w tym samym czasie, kiedy druga i najobszerniejsza część książki "Imperium", czyli "Z lotu ptaka". Obraz rozpadającego się mocarstwa sowieckiego w fotografiach ukazany jest jak codzienność. Szarość, szeroki kadr i tłumy ludzi, a nie zbliżenia i migawki dramatycznych momentów. Każda z pięćdziesięciu fotografii jest czarno-biała, żadna nie została przez fotografa podpisana. Role się odwracają, teraz to Kapuściński daje nam obraz, a my dopowiadamy sobie historię.

Realia rozpadającego się Związku Radzieckiego zdradza już pierwsza fotografia. Na pomniku Michaiła Kalinina w Petersburgu widnieją rozmazane białą farbą napisy "WASP" i "IRON MAIDEN". Dalej opór wobec władzy przedstawiony jest już jako forma zbiorowego sprzeciwu. Trzy horyzontalne fotografie pokazują tłumy strajkujących moskwian. Nie brak też portretów, których nie charakteryzuje jednak dramatyczny kontrast reuterowskich kadrów. Zwykłe życie - można skwitować wizerunki azerskich robotników. Wstrząsające wrażenie robi zestawienie fotografowanych przez Kapuścińskiego cmentarzy. Nagrobek muzułmański w Azerbejdżanie, grobowce chrześcijańskie i prawosławne w Rosji wieją tą samą pustką, są opuszczone bez względu na religię.

Sentymentalny ładunek fotografii reportera ujawnia się najbardziej na zdjęciach z jego rodzinnego miasta. Równina przecięta drogą, którą znaczy drogowskaz "Pińsk". Dalej zdjęcie fasady jednego z domów. Nieco banalne i estetyzujące fotografie, ale przecież trudno o inny stosunek do ojczyzny widzianej pierwszy raz po czterdziestu latach. Fotografie Kapuścińskiego intrygują - w swojej półprofesjonalności stanowią inną jakość fotoreportażu od tej, którą przesiąkamy, czytając gazety.

@RY1@i02/2011/009/i02.2011.009.196.040b.001.jpg@RY2@

Aleksander Hudzik

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.