Dziennik Gazeta Prawana logo

Tysiąc masek błazna

1 lipca 2018

Dziennikarka była potrzebna Thomasowi Bernhardowi jako lustro, publiczność konieczna dla jego spektaklu - taka jest konkluzja fascynującego "Spotkania"

W krótkim eseju zamieszczonym dwa lata temu w "Odrze" Zbigniew Bochenek tak oto opisuje swoje poszukiwania grobu Thomasa Bernharda na wiedeńskim cmentarzu Grinzinger Friedhof: "Po obu (...) stronach oglądałem idealnie wypielęgnowane marmurowe groby, świadczące o drobnomieszczańskiej zamożności ich właścicieli, i od razu przyszła mi do głowy myśl, iż ten bogaty, utrzymany we wzorowym stanie cmentarz z jego pozamiatanymi, przecinającymi się pod kątem prostym alejkami, z dokładnie przyciętymi żywopłotami i wyplewionymi klombami jest w gruncie rzeczy uosobieniem tego, z czego Bernhard w swojej twórczości tak boleśnie szydził, czego nienawidził i co bezkompromisowo wyśmiewał, a mianowicie podporządkowania się społecznej musztrze i akuratności stadnej egzystencji. Bohaterami jego książek byli przecież zawsze nietuzinkowi ludzie ducha, odrębni, wyobcowani, chodzący wyłącznie własnymi ścieżkami, swoiste »ptaki malowane« unikające wszelkiego rodzaju formacji, zaprzęgów, szeregów, jak diabeł święconej wody". A jednak skromny, równo uformowany kopczyk z krzyżem i nazwiskiem jednego z największych pisarzy XX wieku ginie w drobnomieszczańskim przepychu. Autor eseju kilkakrotnie mija go, nie zauważywszy, że obiekt poszukiwań znajduje się w zasięgu jego wzroku.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.