Dziennik Gazeta Prawana logo

Jestem czytelnikiem

1 lipca 2018

Każdy jego nowy film jest inny od poprzedniego. Stephen Frears nie uważa się jednak za kameleona, lecz kogoś z dobrym literackim gustem

Początkiem niemal wszystkich jego filmów - zwłaszcza tych najbardziej udanych, jak "Moja piękna pralnia", "Niebezpieczne związki" czy "Przeboje i podboje" - jest dobra książka. Mniejsze znaczenie ma, czy to opowieść o życiu pakistańskich emigrantów pióra Hanifa Kureishiego, XVIII-wieczna klasyka autorstwa Choderlosa de Laclos czy popkulturowa wycieczka po historii rocka w wykonaniu Nicka Hornbyego. Stephen Frears przyznaje, że wybiera po prostu zgodnie ze swoim literackim smakiem. "Jestem przede wszystkim czytelnikiem. Ale nie czytam książek z intencją zamienienia ich w filmy, tylko dla przyjemności. Moje życie i twórczość znajdują się pod silnym wpływem literatury i angielskiego teatru - bardzo tradycyjnych rzeczy. Dlatego nie jestem zdziwiony, że zrobiłem akurat takie filmy. Pokazałem w ten sposób, że mam dobry gust, jeśli chodzi o literaturę" - mówił "Kulturze" brytyjski reżyser.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.