Panta rhei
Sukces bardzo często prowadzi do megalomanii, a ta szybko zamienia się w porażkę. Dotyczy to przede wszystkim ludzi show biznesu. Na przykład Borysa Szyca wszyscy zawsze chętnie oglądali, kochali i podziwiali. Tak długo używano wobec niego przymiotników "przystojny" i "zdolny", że w końcu sam uwierzył, iż jest polskim Bradleyem Cooperem i postanowił zagrać w polskiej wersji kultowej komedii "Kac Vegas". Niestety różnica między "Kac Wawa" a amerykańskim oryginałem okazała się większa niż dystans dzielący stolicę Polski od stolicy światowego hazardu. Cooper z Vegas był zabawny i inteligentny, Szyc z Wawy okazał się żenujący.
Podobnych historii, w których megalomania okazała się etapem pośrednim między sukcesem a porażką, jest więcej. Doświadczyły tego także koncerny motoryzacyjne. Dekadę temu szef Mercedesa Juergen Schrempp stwierdził, że klasa S to obciachowe auto i prawdziwym biznesmenom postanowił zaserwować coś znacznie lepszego - Maybacha. Problem w tym, że Schrempp miał specyficzny gust - łączący styl królowej Wiktorii z kiczem a la Jola Rutowicz. Efektem tego był pretensjonalny samochód kosztujący u nas 2 mln zł, którego wygląd można było pogorszyć już tylko w jeden sposób - wymiotując na niego. Wnętrze wykonane w stylu przedsionka Pałacu Buckingham od nowości zalatywało naftaliną. Nic dziwnego, że to "arcydzieło na kołach" sprzedało się w liczbie zaledwie 3 tys. egzemplarzy, i to w ciągu 10 lat. Mercedes musiał w końcu podjąć męską decyzję - w przyszłym roku kończy produkcję Maybacha.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.