Sensownie o kulturze
Mamy na rynku setki książek o tym, jak zarabiać duże albo jeszcze lepiej bardzo duże pieniądze. Rzadziej można poczytać, jak sensownie gospodarować w dziedzinach deficytowych i chronicznie niedoinwestowanych. Takich jak na przykład kultura. Dlatego książka Doroty Ilczuk jest tak przyjemną odmianą.
Na zdrowy chłopski rozum wszystko wydaje się proste: najpierw człowiek musi mieć co zjeść i w co się ubrać. Dopiero gdy te podstawowe potrzeby zostaną zaspokojone, przychodzi czas na sferę ducha i takie luksusy jak kultura. W ten tok myślenia wpisują się często społeczeństwa na dorobku. Hołdują one przekonaniu, że na razie nie stać ich na kino, teatr, operę czy malarstwo. Te deficyty zostaną przecież nadrobione później, gdy uda się wspiąć na wyższy poziom dobrobytu.
W praktyce jest to niestety droga prowadząca prosto na manowce. "Bo jeżeli kapitał raz wygra, to nie będzie już potrzebował ducha (czytaj kultury). Chociaż pojedyncza osoba może się tak zachowywać (w biedzie nawet musi), to jednak nie całe społeczeństwo. Chwilowa indywidualna rezygnacja z korzystania z usług kulturalnych zakłada, że w każdym momencie można do nich wrócić. Jeśli zaś społeczeństwo jako całość na dłuższy okres zaniecha aktywności kulturalnej lub doprowadzi do jej zniszczenia z powodu koniunktury, będzie miało to trwałe skutki. Ani w przyrodzie, ani w kulturze nie jest możliwe cofnięcie powstałych zniszczeń" - pisze (powołując się na takie tuzy jak Max Weber) Dorota Ilczuk w "Ekonomice kultury".
To niejedyny paradoks związany z funkcjonowaniem kultury w gospodarce kapitalistycznej, na który otwiera czytelnikowi oczy ekonomistka. Bardzo przekonująco dowodzi ona, jak trudno pożenić tę dziedzinę z fundamentami wolnego rynku. Bo o ile na przykład produkcja samochodów jest dziś kilkakrotnie szybsza (a co za tym idzie dużo bardziej wydajna) niż za Henry’ego Forda, o tyle orkiestry symfonicznej nie można zmusić, aby grała symfonię dwa razy szybciej, a kwartet Mozarta zarówno w 1790 r., jak i obecnie wymaga tej samej obsady i takiego samego czasu wykonania. Na dodatek produkcja sztuki widowiskowej charakteryzuje się wysokim i rosnącym - wskutek procesów inflacyjnych - udziałem kosztów osobowych. A niski zazwyczaj popyt na tego typu usługi sprawia, że ich cena musi być wielokrotnie niższa, niż narzucałby prosty rachunek ekonomiczny. Inaczej bilet do teatru musiałby kosztować 1500 złotych.
Mimo wszystkich tych przeciwności kultura wciąż w kapitalistycznym świecie istnieje. W wielu miejscach ma się nawet całkiem dobrze. Odpowiedź na pytanie, jak to możliwe, należy do nabardziej wartościowych fragmentów tej książki. Ilczuk zbiera tu w jednym miejscu wszystkie pomysły na sensowne zarządzanie tą sferą padające od lat w zachodniej debacie ekspertów. Pokazuje, że krzywdzące jest przekonanie, jakoby kultura była domeną pasożytów specjalizujących się w wyciąganiu przeznaczonych na ten cel środków z budżetu państwa czy samorządu.
Dowodzi, że przyjęty w Europie Zachodniej model finansowania ze źródeł publicznych może mieć wiele odcieni. Jeszcze inaczej zaś w Ameryce, gdzie finansowanie kultury opiera się na filantropii najbardziej światłych przedstawicieli klas średnich i wyższych. Ilczuk pokazuje, jak mogą działać (i działają) organizacje kulturalne typu non profit, które właśnie dzięki temu, że są w połowie drogi między wolnym rynkiem a życiem z subwencji, nie popadają w takie choroby, jak nadmierna komercjalizacja czy służenie doraźnym celom politycznym.
Słowa uznania należą się też wydawnictwu PWN za wydanie tej książki nieco inaczej, niż robi się zazwyczaj z podobnymi publikacjami. Zwłaszcza za intrygującą okładkę z Duchampowskim pisuarem i ładną szatę graficzną, która łagodzi (miejscami przeładowany naukowym żargonem) tekst Ilczuk.
@RY1@i02/2012/189/i02.2012.189.18600120a.802.jpg@RY2@
Dorota Ilczuk, "Ekonomika kultury", PWN, Warszawa 2012
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu