Cytrynian stylu
Nowoczesne, wielogwiazdkowe hotele potrafią doprowadzić człowieka do furii. Kiełkować zaczyna ona już na etapie rezerwacji pokoju. Wykręcacie numer i prosicie o standardową, najtańszą dwójkę z widokiem na wentylatory hotelowej kuchni. Niestety, okazuje się, że w terminie, który was interesuje, jest już zajęta. Za tydzień też. I za miesiąc. Dostępna będzie dopiero w listopadzie 2017 roku, ale wtedy w hotelu odbywa się kongres świadków Jehowy. Sekundę później otrzymujecie alternatywną propozycję - apartament cesarski na ostatnim piętrze z jacuzzi zamiast wanny w promocyjnej cenie. Promocyjnej, czyli za kwotę dwukrotnie wyższą niż ta, którą zamierzaliście wydać. Ale bierzecie go, żeby nie wyszło, że jesteście z tych, co kupują tygodniowy pobyt na Grouponie za 99 zł i potem marudzą, że na śniadanie serwowano im resztki z kolacji.
Przyjeżdżacie na miejsce. Nie wita was jednak recepcjonistka, tylko człowiek, który do klapy marynarki ma przypiętą plakietkę "Concierge Bronisław Waligóra". Prosi was o kartę kredytową, żeby mógł zablokować na niej 15 tys. zł na poczet tego, co wypijecie z minibarku. Sam wydaje wam kartę, która rzekomo jest kluczem do pokoju. Ale za pierwszym razem nigdy nie zadziała. Próbujecie włożyć ją do czytnika przodem, tyłem, lewą stroną, prawą, bokiem, pod kątem. Nic. Schodzicie więc do Bronisława i prosicie o ponowne zakodowanie "klucza". Na szczęście sam pokój okazuje się fantastyczny. Tylko czemu jedyne gniazdko, z którego możecie naładować komórkę, ukryto za minibarkiem? I co, do cholery, dzieje się z tym światłem? Włącznik przy łóżku zapala żarówkę w łazience, a ten przy łazience - lampę w korytarzu. A kiedy wydaje się wam, że już wszystko opanowaliście, kładziecie się do łóżka, naciskacie wyłącznik i... okazuje się, że w rogu świeci się jeszcze jedna mała lampka, którą zgasić można tylko w jeden sposób - wyrzucając ją przez okno.
Nowoczesne hotele są z reguły bezduszne i zimne jak sala prosektorium. Choć ociekają szkłem, skórą, drewnem i aluminium, to brakuje im indywidualnego stylu i nieskrępowanej atmosfery. Zupełnie tak samo jest z nowoczesnymi samochodami. Globalizacja sprawiła, że nie liczy się, co kupicie - forda, opla czy volkswagena. Każdy z nich jest równie ekscytujący i oryginalny jak wakacje nad zalewem w Chlewiskach pod Szydłowcem. Wyjątków od tej reguły jest zaledwie kilka i jednym z nich jest citroen DS5.
Wyobrażam sobie, jak powstał projekt tego auta. Szefostwo Citroena wyjechało na suto zakrapiany wyjazd integracyjny, podczas którego na stołach tańczyły dziewczyny z Moulin Rouge. Uroda i wdzięk tancerek tak oślepiły bossów, że w mig podjęli decyzję o zbudowaniu ich motoryzacyjnego odpowiednika. DS5 jest tak piękny, że każdy element jego karoserii moglibyście wykorzystać jako dzieło sztuki. Widząc przedni błotnik wiszący na ścianie, goście wypytywaliby was, który artysta wykonał tę rzeźbę, i wyrażali gotowość odkupienia jej za pięć milionów euro. Jeżeli chodzi o wnętrze, to nawet słowo "stylowe" nie oddaje tego, co w nim spotkacie. Skóra na fotelach wygląda tak, jakby krowy, z których ją zdarto, regularnie odwiedzały gabinety SPA.
Chcielibyście się pewnie dowiedzieć, jak to cudo jeździ. Wystarczająco dobrze. Nie tak wspaniale jak niemieccy konkurenci (nie prowadzi się tak pewnie, nie ma też tak dobrego diesla jak one), ale nie ma się też czego czepiać. Przestronność? Przepraszam, a kupuje się garnitur albo sukienkę u Armaniego i prosi w sklepie: "Proszę poszerzyć ją w ramionach, pasie i na tyłku, żeby wszystko swobodnie zwisało"? Powiedzmy dyplomatycznie - każdy, kto przywiązuje dużą wagę do estetyki, będzie miał poczucie, że citroen jest idealnie do niego dopasowany. Kupując go, musicie sobie zdać sprawę z jeszcze jednej rzeczy - należy go trzymać w szklanym garażu. W dodatku oświetlonym tak jak hotelowy pokój - lampami, których nie da się wyłączyć.
@RY1@i02/2012/179/i02.2012.179.18600100a.803.jpg@RY2@
@RY1@i02/2012/179/i02.2012.179.18600100a.804.jpg@RY2@
Łukasz Bąk, zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj
Łukasz Bąk
zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu