Dziennik Gazeta Prawana logo

Errare humanum est *

29 czerwca 2018

Jak mawiał Seneka Starszy, błądzić jest rzeczą ludzką. I zdarza się nawet najlepszym. Beata Pawlikowska, choć jak własną kieszeń zna amazońską dżunglę, ponoć ostatnio zgubiła się w Puszczy Kozienickiej. Utalentowany gdański finansista Marcin P. zgubił kilkaset kilogramów złota i nie ma pojęcia, jak i gdzie to się stało. Zyskał przez to przydomek "polski Midas" - bo odwrotnie do mitycznego króla każdą ilość cennego kruszcu potrafi zamienić w kupę złomu. Jest jeszcze prezydent Olek K., na którego wymuskanym i opalonym obliczu pojawiły się drobne zmarszczki po tym, jak pomylił drzwi do limuzyny z klapą bagażnika. Pech chciał, że wsiadając do niego, uszkodził goleń. Obolałe miejsce najpierw tak mocno natarł spirytusem, że do krwi przedostały się ze dwa promile, a następnie zamiast bandaża użył flagi Polski.

Od błędów nie są wolne także koncerny motoryzacyjne. Zarządzają nimi ludzie, a u nich - jak wiadomo - ambicja i pęd do sławy lubią brać górę nad zdrowym rozsądkiem. I tak np. znany niemiecki megaloman Ferdinand Piëch wpadł kiedyś na pomysł zbudowania Volkswagena, który przyćmi flagowe okręty BMW i Mercedesa. Tak powstał wart w porywach pół miliona złotych Phaeton, któremu nie brakowało absolutnie niczego. Prócz klientów, którzy zechcieliby go kupić. Podobną przygodę przeżył Fiat z modelem Multipla. Jakiś zalany w trupa włoski inżynier postanowił zbudować auto zdolne przewieźć sześć osób i wyglądające jak połączenie akwarium z trumną. Efekt: był to pierwszy w historii Fiat, który został wycofany z produkcji, zanim którykolwiek z jego egzemplarzy zdążył się zepsuć.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.