Jestem rozczarowany, ale Anastasiego nie zwolnię
Rozmowa z Mirosławem Przedpełskim, prezesem Polskiego Związku Piłki Siatkowej
Jest pan rozczarowany wynikiem siatkarzy?
Jak się przegrywa w takiej chwili, to musi być rozczarowanie. Jednak w tym roku było wiele fajnych rzeczy, nie można o tym zapomnieć. Choć boję się, że w Polsce tak będzie. Jak jesteśmy na górze, to wszyscy nas wychwalają, a jak przegramy, to walą nas po głowach. Niestety, raz parabolka do góry, a raz w dół.
Ale za czasów Anastasiego nie było w dół.
To prawda, ale apeluję o oprzytomnienie. Nie jesteśmy najlepsi na świecie i nie lejemy wszystkich. A niektórzy tak myśleli po tym, jak wygraliśmy Ligę Światową w czasie, gdy inne drużyny przygotowywały się do igrzysk olimpijskich i nie grały na sto procent.
Może to był błąd Anastasiego?
Nie wiem, trener musi to powiedzieć. Ja mam bardzo duże zaufanie do Anastasiego i myślę, że na pewno wyciągnie wnioski. Na razie wszystko szło dobrze, a teraz coś nie wypaliło. Myślę, że problemem było utrzymanie formy przez tak długi czas. A poza tym drużyna mieszkała dwa tygodnie w wiosce olimpijskiej, miała długie podróże autobusami na treningi. To nie było łatwe. Mecze grali rzadko, inaczej niż na turniejach.
Ale inni mieli takie same warunki.
Tak, ale inni też przegrywali. Zobaczymy jednak, kto wygra ten turniej. Prawdopodobnie ci, którzy odpuścili Ligę Światową.
Najbardziej żal chyba porażki z Australią. To tam przegraliśmy awans do półfinału.
Na pewno. Z Rosjanami przegrać to nie wstyd, ale z Australią? To jest plama. To nie był wypadek przy pracy. Takim wypadkiem mogła być porażka z Bułgarią.
Jaka była atmosfera od czasu porażki z Australią?
Nie było łatwo chłopakom się pozbierać. Na pewno zachwiało to trochę pewnością siebie. Sądzę, że dużo siedziało w głowach, bo jak nagle się straci wiarę w swoje możliwości, to jest znacznie trudniej osiągnąć dobry wynik. Porozmawiamy o tym z trenerem.
Anastasi był bohaterem kibiców. Myśli pan, że trochę to zaufanie straci?
Czasami dobrze dostać po głowie po to, żebyśmy nie uwierzyli, że już jesteśmy najlepsi i nie trzeba pracować. Mamy mistrzostwa Europy za rok, mistrzostwa świata za dwa. Szkoda tylko, że nie udało się nic zdobyć.
A może niepotrzebnie przedłużył pan kontrakt z Anastasim przed najważniejszą imprezą w jego dotychczasowej pracy z polskimi siatkarzami?
Nie, myślę, że nikt tak nie pomyśli. Ja wierzę w Anastasiego i sądzę, że zawodnicy też wierzą.
Ale w trakcie turnieju wyraźnie gaśli. Niezły mecz z Włochami, a później coraz słabsze. No i dwie porażki w ciągu dwóch dni, które spowodowały wcześniejszy powrót do Polski.
Gdzieś błędy są, to na pewno. Dam szansę trenerom i zawodnikom, by się wypowiedzieli. Ale muszą spodziewać się, że na pewno będą duże słowa krytyki po powrocie do kraju.
Porażka nie spowoduje zmiany trenera?
Nie, myślę, że nie.
Myśli pan, czy na pewno nie?
Na pewno nie. Wierzę w niego i myślę, że dobrze buduje drużynę. Mamy plan na mistrzostwa świata, wprowadza nowych zawodników. Tylko trzeba zobaczyć, gdzie był błąd i go wyeliminować.
Panu przed jesiennymi wyborami w związku przydałby się medal w Londynie.
Myślę, że to nie ma znaczenia. Dam sobie radę. To nie powinno mieć wpływu.
Grzegorza Latę chcieli wyrzucić, bo drużyna nie wyszła z grupy na Euro.
Wygraliśmy Ligę Światową. Jestem prezesem od ośmiu lat i mamy osiem medali w tym czasie. Brakuje mi tylko tego olimpijskiego, więc muszę jeszcze zostać, żeby igrzyska zdobyć. Bez tego nie odejdę.
Może pan zapewnić, że drużynie niczego nie brakowało?
Jesteśmy na innym etapie i wszystko było dobrze ułożone. Ale trzeba się zastanowić w ogóle nad finansowaniem sportu, bo robimy duże wysiłki, żeby tę dyscyplinę ciągnąć, ale kłód pod nogi rzuca się nam jeszcze więcej. A jeszcze gorzej, jak są sukcesy.
Ile siatkarze dostaliby premii za złoto?
Sporo, ale nie chcę o tym mówić.
Słyszałem o milionie euro.
Dostali dużo za Ligę Światową, więc nie mogą narzekać na zarobki. Rozmawiałem z prezesem federacji Brazylii i on uważa, że jego zespół gra gorzej, bo w Brazylii za dużo zarabiają. Że są rozbestwieni. Ale u nas chyba tak nie jest.
Ale ten milion możemy potwierdzić?
Tak, to ja im zaproponowałem tę kwotę na Pucharze Świata i tak miało być.
Na oczyszczenie przydałby się w przyszłym roku medal mistrzostw Europy, które będziemy organizować.
Obiecuję, że będzie.
@RY1@i02/2012/155/i02.2012.155.00000160c.802.jpg@RY2@
Barczyk/Pressfocus/Newspix.pl
Rozmawiał Paweł Hochstim
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu