Ciężka sprawa
Nawet jeżeli jesteście weganami, żyjecie w szałasie, ćwiczycie jogę i ubieracie dzieci wyłącznie w liście bambusa, to daję sobie głowę uciąć, że raz na jakiś czas ulegacie pokusie, wpadacie do McDonalda i zamawiacie kawałek zmielonej krowy w bułce z sezamem. Sam czasami też tak mam. Ale problem w tym, że niektórzy mają tak codziennie. Ostatnio w kolejce przede mną stanęły dwie nastolatki. Miały po piętnaście lat i na oko ważyły tyle co lotniskowiec Nimitz. Jedna zamówiła podwójną krowę, kilogram frytek i dwa litry coli. Light oczywiście. Druga była mniej obłudna - poprosiła o olej z frytkownicy.
Założę się, że ze względów zdrowotnych obie dziewczyny lekarz zwolnił z obowiązku uczestniczenia w lekcjach WF, a rodzice codziennie podwożą je do szkoły na pace swoich pikapów. Brzydzą się nie tylko sportem, lecz nawet ruchem jako takim. Najsprawniejsze części ich ciała to kciuki - wyćwiczone od pisania SMS-ów z zamówieniem do pobliskiej pizzerii.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.