Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Ciężka sprawa

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Nawet jeżeli jesteście weganami, żyjecie w szałasie, ćwiczycie jogę i ubieracie dzieci wyłącznie w liście bambusa, to daję sobie głowę uciąć, że raz na jakiś czas ulegacie pokusie, wpadacie do McDonalda i zamawiacie kawałek zmielonej krowy w bułce z sezamem. Sam czasami też tak mam. Ale problem w tym, że niektórzy mają tak codziennie. Ostatnio w kolejce przede mną stanęły dwie nastolatki. Miały po piętnaście lat i na oko ważyły tyle co lotniskowiec Nimitz. Jedna zamówiła podwójną krowę, kilogram frytek i dwa litry coli. Light oczywiście. Druga była mniej obłudna - poprosiła o olej z frytkownicy.

Założę się, że ze względów zdrowotnych obie dziewczyny lekarz zwolnił z obowiązku uczestniczenia w lekcjach WF, a rodzice codziennie podwożą je do szkoły na pace swoich pikapów. Brzydzą się nie tylko sportem, lecz nawet ruchem jako takim. Najsprawniejsze części ich ciała to kciuki - wyćwiczone od pisania SMS-ów z zamówieniem do pobliskiej pizzerii.

Oczywiście mocno podkoloryzowałem ten obrazek, ale chcę w ten sposób zwrócić waszą uwagę na rosnący problem otyłości. Tłuszcz wcale nie jest - jak próbuje nam wmówić rodzina Grycanów - trendy i sexy. Nasze dzieci puchną w oczach, stają się brzydkie, i nie trzeba na potwierdzenie tej tezy żadnych badań czy statystyk. Wystarczy rozejrzeć się po ulicy. Musimy szybko coś z tym zrobić, bo w przeciwnym razie niebawem staniemy się tak grubi, że za każdym razem, gdy pojawimy się na plaży, Greenpeace będzie próbowało wciągnąć nas do morza.

Zresztą problem otyłości dotyczy nie tylko nas. To także pięta achillesowa nowoczesnych samochodów. Golf GTI z 1976 r. ważył niecałe 800 kg. Nowa generacja tego samochodu przekroczyła już granicę 1,3 tony. I tak jest w przypadku praktycznie każdego modelu - co nowa wersja, to parędziesiąt kilogramów na plusie. To tak, jakbyście co 4 - 5 lat zmieniali dziewczynę na nową, grubszą o dobrych parę kilo od poprzedniej. Na emeryturze, aby zapewnić komfortowe warunki swojej najświeższej wybrance serca, musielibyście sprzedać swoje M4 i wynająć hangar na lotnisku.

Co gorsza, cięższe samochody - żeby w ogóle ruszyć z miejsca - muszą mieć coraz mocniejsze silniki. Więc inżynierowie kombinują, jak mogą - w modzie jest na przykład zmniejszanie pojemności motorów i dokładanie do nich turbosprężarek. Tak powstał między innymi Opel Insignia 1,4 Turbo. Z dwoma pasażerami na pokładzie i drobnym bagażem auto waży jakieś 1,7 tony, a napędza je 140 koni. W związku z tym gdy nim jeździłem, nie opuszczało mnie przeczucie, że ciągnę za sobą kotwicę. Oczywiście można było wykrzesać z tych rumaków trochę wigoru, ale kończyło się to zużyciem benzyny na poziomie 11 - 12 litrów. Tymczasem producent obiecał w katalogu, że będzie to 5,7 litra. Przepraszam, ale tyle ten samochód pali, kiedy jedzie na lawecie. Gorszym wyborem może być już tylko zamówienie go w wersji z silnikiem z sokowirówki.

Przykro mi, że musiałem to napisać. Szczególnie że Insignia sama w sobie jest naprawdę bardzo dobrym samochodem - wygląda na znacznie droższą, niż jest w rzeczywistości, wykonano ją na poziomie aut klasy premium, w środku nikomu nie brakuje miejsca, ma bardzo dobre zawieszenie i zaskakująco komunikatywny układ kierowniczy. Do tego możecie zamówić do niej piękną rudą skórzaną tapicerkę, wentylowane superwygodne fotele, systemy bezpieczeństwa znane z aut luksusowych oraz świetny sprzęt audio. Oczywiście wtedy jej waga jeszcze wzrośnie, ale wiecie co - takiego grubasa każdy polubi. Pod warunkiem jednak, że pod jego maską znajdzie się coś mocniejszego - np. najnowszy, niemal 200-konny diesel z podwójnym turbo. Wyobraźcie sobie hipopotama, któremu ktoś przymocował do ogona rakietę Tomahawk - tak jeździ to auto.

@RY1@i02/2012/150/i02.2012.150.18600100a.101.jpg@RY2@

@RY1@i02/2012/150/i02.2012.150.18600100a.802.jpg@RY2@

Łukasz Bąk, zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Łukasz Bąk

zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.