Męskich rozmów nie trzeba, wystarczy spokojna analiza
Z Marcinem Możdżonkiem, siatkarzem reprezentacji Polski, w Londynie rozmawia Paweł Hochstim
W niedzielę wyraźnie wygraliście z Włochami, a dwa dni później przydarzyła się wpadka z Bułgarami, których niespełna miesiąc temu łatwo pokonaliście w Sofii. Co się stało?
Mieliśmy trochę problemów z wyprowadzeniem ataków, zarówno z pierwszej piłki, jak i w kontrze. Tych kontr mieliśmy bardzo dużo, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Zabrakło nam też trochę szczęścia w niektórych akcjach. Tak się czasami zdarza i nie ma powodu, by robić tragedię.
W czwartym secie mógł pan zostać bohaterem. Wrócił Pan na boisko, gdy przewaga Bułgarów była wyraźna, ale dwa bloki i skuteczny atak sprawiły, że znów była walka.
W tej drużynie nie ma bohaterów i nikt nie chce być bohaterem. Jest nas dwunastu, mamy wyrównany skład i gramy jako drużyna.
Łukasz Żygadło powiedział, że taka wpadka może się wam przydać.
Jeżeli wyciągniemy wnioski z tej porażki, to na pewno nam się ona przyda.
Spodziewa się pan, że trener będzie nerwowy? Padną mocne słowa czy raczej pogłaszcze was po głowach?
Będzie spokojne przeanalizowanie spotkania. Nie potrzebujemy męskich rozmów. Dzisiaj po prostu zagraliśmy gorzej technicznie. Przydarzają nam się od czasu do czasu takie mecze.
To wy zagraliście słabiej w tym meczu czy też to Bułgarzy zaprezentowali się bardzo dobrze?
Uważam, że przede wszystkim to był nasz słabszy mecz, ale Bułgarzy umieli to wykorzystać. Oni bardzo dobrze atakowali. No i mieli Cwetana Sokołowa, który był nie do zatrzymania. Był ich wielką siłą.
A może przeszkodziło wam to, że mecz był o wczesnej porze? Z Włochami zagraliście późnym wieczorem, a z Bułgarami w południe.
Takie rzeczy nie pomagają, ale wszyscy mają takie same warunki, więc nie ma co narzekać. Musimy być gotowi, by grać zawsze i o każdej porze.
Porażka mocno skomplikuje życie?
Nie wiem, nie analizowałem tego. Przed nami kolejny przeciwnik, do którego musimy się dobrze przygotować. To jest szybki turniej, co dwa dni gramy mecze. Już musimy się brać za Argentynę, z którą zagramy w czwartek.
Trener przeprowadził wiele zmian, co zdarza się niezwykle rzadko. To pomogło czy może przeszkodziło?
Trudno to ocenić. Zmiany na pewno wniosły coś innego do gry.
Pańskie mecze w Londynie z trybun ogląda narzeczona. Pomaga?
Jest dla mnie dużym wsparciem.
@RY1@i02/2012/148/i02.2012.148.000001600.802.jpg@RY2@
SEBASTIAN BOROWSKI/NEWSPIX.PL
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu