Mały, ale jary
W ostatnich tygodniach sporo jeżdżę po Polsce i muszę przyznać, że jest to coraz przyjemniejsze zajęcie. Te wszystkie nowe drogi pobudowane czy wyremontowane na Euro 2012 wyglądają fantastycznie i na samą myśl o tym, że z centrum Warszawy do Poznania mogę dojechać w niewiele ponad dwie godziny, z podniecenia dostaję gęsiej skórki. Bo jeszcze miesiąc temu pokonanie tej trasy zajmowało dwa dni - najpierw drogami krajowymi trzeba było dojechać do Strykowa pod Łodzią, a to nie tylko długo trwało, lecz także kosztowało mnóstwo nerwów. Po przedarciu się przez Grodzisk Mazowiecki, Łowicz i Sochaczew należało udać się do psychiatry, połknąć całą fiolkę antydepresantów, popijając je butelką whisky, przespać się w jakimś motelu i dopiero następnego dnia kontynuować podróż. Tymczasem dzisiaj poruszanie się między stolicami Mazowsza i Wielkopolski jest równie stresujące, co wylegiwanie się na plaży na Mauritiusie. Pod jednym warunkiem - że na trasie nie spotkacie kierowcy w małym samochodzie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.