Nierówna "Droga..." Lachowskiego
Sławomir Lachowski jest genialnym bankowcem i legendarnym menedżerem. To wspaniale, że chce się swoimi biznesowymi doświadczeniami podzielić z szerszą publicznością. Szkoda tylko, że jego nowa książka "Droga ważniejsza niż cel" jest tak nierówna.
Zaczyna się świetnie. Niekwestionowanego ojca sukcesów mBanku i MultiBanku spotykamy bowiem nie w wygodnym biurze czy przestronnej rodzinnej posiadłości, ale na... pielgrzymim szlaku do hiszpańskiego Santiago de Compostela. Potężny finansista przeżywa tam poważny kryzys. Myślał, że jest twardy. Regularnie biega przecież maratony. Jednak w starciu z liczącą 780 km trasą nie daje rady. Krwawią mu stopy, ból jest nie do zniesienia. W końcu wyprzedza go nawet 130-kilogramowy pątnik grubasek z wesołym pielgrzymim pozdrowieniem "Buen camino" na ustach. Lachowski się jednak nie poddaje. Doświadcza pomocy ze strony spotkanych przypadkiem ludzi. Uczy się pokory. Nabiera dystansu. Widzi, że podobnie jak w biznesie "droga jest tutaj ważniejsza niż cel". Postanawia napisać o tym książkę. Świetny początek zwiastujący inspirujące rozważania o tym, jakie wartości są najważniejsze w życiu i biznesie oraz czego dowiedział się o jednym i drugim guru polskiej bankowości idący drogą do grobu św. Jakuba.
Niestety, dalej już nie jest tak dobrze. Chyba dlatego, że Lachowski do końca nie może się zdecydować, o czym właściwie chce napisać książkę. Zaczyna od ogólnych rozważań o wartościach. I jest to moment najsłabszy. Bo od człowieka, który był na absolutnych szczytach polskiej bankowości państwowej (wiceprezes PKO BP) i prywatnej (prezes BRE Banku) czytelnik ma prawo oczekiwać raczej opowieści o kulisach, paradoksach i trudnościach godzenia wartości z twardymi prawami rynku. A nie zbioru cytatów z Arystotelesa, Kanta i McLuhana czy mało odkrywczych utyskiwań na niską kulturę polskiej przestrzeni publicznej.
Po tym słabym odcinku Lachowski w końcu przyspiesza i przechodzi w końcu do sedna. I tu znów zaczyna być ciekawiej: wytrawny menedżer przechodzi do tego, na czym się naprawdę zna. Jego credo: wartości w biznesie nie tylko dają wyznającemu je dużo satysfakcji, ale mogą się też opłacać. Postulowane przez niego pozytywne zarządzanie przez wartości jest ważnym i modnym trendem w zachodnim świecie korporacyjnym. Zwłaszcza tym pisanym przez duże "K": w firmach takich jak Microsoft, Google czy GE. Erudyta Lachowski wie o tym doskonale i daje czytelnikowi mały podręcznik tego, co najlepsze i najbardziej inspirujące we współczesnym zarządzaniu. Lachowski cytuje zarówno klasyków - Petera Druckera czy Alfreda Sloana - jak i nowszych wizjonerów (Thomasa Petersa i Roberta Watermana). Tego nigdy za wiele, bo na szczytach polskiego światka biznesowego wciąż jest zbyt dużo jaskiniowców. Kontakt z pouczającą literaturą menedżerską bez wątpienia dobrze zrobi zarówno im samym, jak i terroryzowanym lub pozbawionym przez nich motywacji pracownikom. Od książki takiego gracza jak Lachowski chciałoby się jednak więcej - polskiego konkretu i specyfiki. O metodach legendarnego szefa GE Jacka Welcha można ostatecznie poczytać przecież gdzie indziej. Lachowski niekiedy podejmuje rękawicę, opisując kazus mBanku, swoją filozofię doboru pracowników i sposoby kontroli jakości. To najlepsza część tej książki, która powinna być w zasadzie jej sednem.
Dobrze więc, że po odejściu z BRE Banku Lachowski ma więcej czasu i pali się do pisania (to jego druga książka w ciągu roku). Jego pozytywna i merytokratyczna filozofia biznesu jest inspirująca i potrzebna zwłaszcza młodym menedżerom wchodzącym dopiero w korporacyjno-biznesową machinę. Następnym razem przydałby się mu jednak porządny redaktor, który uporządkuje myśli, wysunie na plan pierwszy perełki i oczyści książkę z tego, co możemy znaleźć w innych miejscach. Wtedy pojawi się szansa na polskiego Petera Druckera albo Jacka Welcha.
@RY1@i02/2012/009/i02.2012.009.18600120a.802.jpg@RY2@
Sławomir Lachowski, "Droga ważniejsza niż cel. Wartości w życiu i biznesie", Studio Emka, Warszawa 2012
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu