Irena Lipowicz, Rzecznik polaków
Gdy prawie dwie dekady temu dziennikarze poprosili ją o wskazanie ulubionej postaci historycznej, wymieniła wysokich urzędników polskiego państwa podziemnego. To zupełnie nie dziwi - sama ma wiele cech idealnego urzędnika, jest, jak mówią jej współpracownicy, urodzonym funkcjonariuszem państwowym, absolutnie oddanym sprawie, którą akurat przyszło jej się zajmować
W życiu politycznym zadebiutowała w Sejmie I kadencji i był to debiut bardzo udany. Szybko trafiła do rankingów najbardziej pracowitych posłów, między innymi za sprawą prac nad konstytucją, a także ordynacją wyborczą, która - by uporządkować bałagan na scenie politycznej i wyeliminować polityczną drobnicę - wprowadzała obowiązek przekroczenia pięcioprocentowego progu dla komitetów wyborczych. Ten warunek najpierw wykończył drobne prawicowe partyjki, a po kilku latach samą Unię Wolności, która w 2001 r. zdołała zebrać zaledwie 3,1 proc. poparcia w skali kraju i nie weszła do Sejmu.
Lipowicz nie kandydowała w tamtych wyborach, bo od ponad roku pełniła funkcję ambasadora w Austrii. Ale upadek partii, z którą była związana (nieformalnie, trzykrotnie kandydowała do Sejmu z list UD i UW jako bezpartyjna), musiał być dość dotkliwy - w sejmowym klubie należała do jednych z najgorliwszych zwolenniczek unijnych liderów. Zdarzało się, że, gdy niektórzy z nich wkraczali na mównicę, potrafiła nagle przerwać rozmowę na sejmowym korytarzu: - Przepraszam, ale muszę biec na salę, bo Jacek Kuroń ma wystąpienie.
Wróciła do Polski w 2004 r. - bardzo odmieniona fizycznie, w nowej fryzurze, wyrazistych żakietach i kolorowych oprawkach - do resortu spraw zagranicznych, gdzie odpowiadała za stosunki polsko-niemieckie. Odeszła po dwóch latach, gdy PiS postanowił zaprosić do rządu koalicjantów. Było to głośne odejście - na konferencji prasowej powiedziała jasno, że nie wyobraża sobie pracy w rządzie, do którego weszli właśnie Andrzej Lepper i jego Samoobrona. Jeszcze tego samego roku zyskała rekomendację PO do Trybunału Konstytucyjnego, ale jej kandydatura nie zyskała wtedy wystarczającej większości. Na kilka lat wróciła więc do pracy naukowej i akademickiej (SWPS, PAN). W latach 2008 - 2010 była też dyrektorem zarządzającym Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.
W wyborach na stanowisko RPO starła się z legendarną działaczką opozycji Zofią Romaszewską, która prezentowała bardzo wyrazisty pogląd na rolę rzecznika: "RPO nie powinien być prawnikiem. Prawnicy są w dużym stopniu zdemoralizowani, tworzą korporacje, trzymają się siebie. Rzecznik powinien być z tego środowiska wyrwany".
Wypowiedzi Lipowicz (doktor habilitowany prawa) były dużo bardziej umiarkowane: - Kiedy zastanawiałam się, co z moich dotychczasowych doświadczeń mogłoby być przydatne w budowaniu autorytetu rzecznika, gdybym została wybrana, to byłaby realizacja prawa człowieka do dobrej administracji, z uwzględnieniem osób starszych.
Według niej z analizy skarg do Strasburga wynika, że właśnie prawa tych osób są w Polsce najczęściej łamane. Nic więc dziwnego, że o przedstawicieli tej grupy wiekowej dba w swych wystąpieniach oraz przy mniej oficjalnych okazjach - tej jesieni objęła honorowy patronat nad festiwalem filmowym "Wyścig Jaszczurów", przeznaczonym dla niezależnych twórców, którzy ukończyli 50. rok życia.
Choć jest dużo mniej medialna niż poprzednik Janusz Kochanowski, nie ustępuje mu pracowitością. Przez ostatnie półtora roku skierowała ponad 400 wystąpień, zapytań, skarg i kasacji. W kilku przypadkach postanowiła wycofać wnioski swojego poprzednika, m.in. kwestionujący zgodność z konstytucją prawa żołnierzy i policjantów do przechodzenia na emeryturę po 15 latach służby oraz wniosek o zbadanie zgodności z prawem przymusowego członkostwa w samorządach zawodowych. Na zarzuty, że występuje w obronie lobby korporacyjnego, odpowiadała, że tylko samorząd jest w stanie skutecznie dbać o etykę zawodową.
@RY1@i02/2012/003/i02.2012.003.07000030b.101.jpg@RY2@
Wojciech Górski
Irena Lipowicz
Luiza Zalewska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu