Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Jak piękno wygryzło radość

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Z ogromnym zdumieniem odkryłem, że w naszym kraju ciągle odbywa się coś takiego jak wybory miss. Myślałem, że zaniechano tego konkursu w połowie lat 90., tymczasem w ubiegłą niedzielę trafiłem na relację z finału kolejnej edycji w jednej z prywatnych telewizji. Zgodnie z tym, co podpowiadał mi program telewizyjny, miała ona trwać około dwóch godzin, ale ja już po pierwszych dwóch minutach miałem swoją faworytkę do korony. Szanowni Państwo, oto Miss Polonia 2013 - Krzysztof Ibisz.

Prowadzący galę miał cerę gładszą niż szkło i uśmiech szerszy niż Wielki Kanion - gdy jeden kącik jego ust oglądałem na telewizorze w salonie, drugi widać było na ekranie w sypialni. Założę się, że gdyby Krzysiu założył bikini, pogotowia w całym kraju dostałyby w ciągu minuty tyle wezwań do zawałów i omdleń, że wypełniłyby swój grafik do końca 2015 r. Jestem też pewien, że gdy tylko otwierał usta, aby coś powiedzieć, do zgromadzonych na sali docierał zniewalający zapach jaśminu, świeżej mięty i białej róży. A kiedy zamrugał, w moim domu wysiadły korki, a za ścianą słychać było krzyki i jęki sugerujące, że sąsiadka wylała sobie na uda wrzątek. Tak wspaniały jest Krzyś. Rzekłbym nawet - boski. Definitywnie w przyszłorocznym konkursie Miss Polonia organizator również powinien postawić go na scenie, tyle że tym razem po jej drugiej stronie, czyli wśród uczestniczek. Ma ogromne szanse, żeby zdobyć koronę. Musi tylko zrobić jedną rzecz - powiększyć sobie piersi. Na siłowni wypracował co prawda rozmiar B, ale zwycięstwo może mu zapewnić dopiero C. Przyda się zatem pomoc chirurga.

To chirurdzy są odpowiedzialni za to, że wszelkie wybory miss to teraz jedna wielka ściema. Przez nich nie można odróżnić tego, co jest sztuczne, od tego, co jest prawdziwe; co jest oryginałem, co podróbką. W efekcie "najpiękniejszą" może zostać dziewczyna, która jeszcze dwa dni temu miała na imię Janusz. Albo kobieta, którą zaprojektował Photoshop i wyrzeźbił w silikonie dr Szczyt. Dlatego myślę, że nadszedł czas, aby powiedzieć do widzenia wszystkim miss i zastąpić je czymś znacznie ciekawszym - wyborami najpiękniejszych samochodów.

W takich konkursach nie liczyłoby się to, jak auto jeździ, jaki ma silnik, ile pali, czy się psuje ani ile kosztuje. Pewnie stwierdzicie, że to bez sensu, ale tylko pomyślcie - nikt nie oczekuje od Miss Polonia, że będzie świetnie gotowała, prała, prenumerowała "Economista" oraz że będzie tania w utrzymaniu. Ma tylko mieć zgrabne ciało, ładną buźkę, ewentualnie marzyć o pokoju na świecie i chcieć ratować delfiny. Tylko tyle! Nie widzę zatem powodu, dlaczego podobnych, prostych i płytkich rzeczy nie mielibyśmy oczekiwać od samochodów. Co więcej, wybrałem już finałową dziesiątkę. Oto skład: Citroen DS5, Mercedes SLS, Aston Martin DBS, Infiniti FX50, Jaguar XK, Range Rover Sport, Lexus IS, Opel Cascada, Peugeot 308 oraz BMW serii 4.

Kilka z nich ma już swoje lata, a mimo to nadal wyglądają obłędnie. Najmłodsze w stawce jest BMW serii 4 i - jako że miałem w tym tygodniu okazję przyjrzeć mu się bliżej - właśnie przy nim chciałem się na chwilę zatrzymać. Powiedzieć o nim, że jest ładne, to tak, jakby Georgea Clooneya nazwać szkaradnym. Czwórka ze swoją płynną linią, agresywnym i niskim dziobem, przetłoczeniami na drzwiach oraz skrzelami w przednich błotnikach wygląda obłędnie. Gdyby była kobietą, mieściłaby się w proporcjach 90-60-90. Złapałem się na tym, że za każdym razem, gdy miałem nią gdzieś jechać, najpierw szedłem popatrzeć na jej tyłek. Następnie spoglądałem jej głęboko w oczy, gładziłem ją po policzkach i dopiero gotów byłem ruszać w drogę. I tu wszystko zaczynało się chrzanić.

Testowy egzemplarz miał oznaczenie 428i, co - w nowej nomenklaturze BMW - oznacza, że pod maską pracował tylko dwulitrowy, doładowany motor benzynowy, z zaledwie czterema cylindrami. Ta jednostka jest dowodem na to, że hasło "radość z jazdy" towarzyszące od wielu lat autom BMW zamienia się w "radość z niskiej emisji CO2". Aby sprostać wymogom ekologicznym, z silnika wycięto dwa cylindry, odbierając mu charakter, spontaniczność i piękne brzmienie. Czyli ogołocono go ze wszystkiego, co najlepszego miał do zaoferowania w poprzedniej wersji - 328i coupe.

W trybie jazdy ekonomicznej odnosi się wrażenie, że auto napędza motor z sokowirówki i dopiero aktywowanie trybu sport przenosi was w świat BMW. Ale nie taki, jakiego byście oczekiwali. Owszem, dane techniczne mówią, że 428i jest szybka - ma 245 koni i osiąga setkę w mniej niż 6 sekund. Tyle że ten wynik osiągacie ze skwaszoną miną, zawiedzeni sposobem, w jaki rozwijana jest moc. O ile zatem suche, papierowe dane robią wrażenie, to subiektywne odczucia z jazdy są rozczarowujące.

Jestem więcej niż pewien, że jeszcze dzisiaj odbiorę telefon od ludzi z BMW, którzy stwierdzą, że "popsułem im reputację" oraz że "czwórka nie jest wcale taka zła". I będą mieli rację. Nie jest. Ma zaskakująco dużo miejsca w środku, dzięki czemu jest zaskakująco uniwersalna jak na coupe. I fenomenalnie wykonana. Prowadzi się jak każde BMW, czyli świetnie. Ale za 200 tys. zł (i to bez dodatków windujących cenę w okolice 250 tys. zł) macie prawo oczekiwać od tego typu auta więcej frajdy i emocji, a tych wersja 428i wam nie zapewni. No, chyba że wcześniej jeździliście fabią, yarisem albo hulajnogą.

Jeżeli chcecie wycisnąć z czwórki wszystko, co najlepsze, musicie zamówić wersję 435i z poczciwym sześciocylindrowcem z podwójnym turbo i 306 końmi. A jeśli "radość z jazdy" nie ma dla was znaczenia i po prostu szukacie obłędnie wyglądającego auta, bierzcie wersję z dwulitrowym dieslem - tańszą, bardzo oszczędną, subiektywnie nawet dynamiczniejszą niż 428i. Z kolei jeżeli mi nie zaufacie i mimo wszystko zdecydujecie się na 428i, to... trochę tak, jakbyście w wyborach miss głosowali na kobietę, która następnego dnia okazała się transwestytą. Już rozumiecie, jaki rodzaj rozczarowania was czeka?

@RY1@i02/2013/241/i02.2013.241.000002000.803.jpg@RY2@

bmw 428i xDrive

@RY1@i02/2013/241/i02.2013.241.000002000.804.jpg@RY2@

Łukasz Bąk zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Łukasz Bąk

zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.