Wolny rynek nie istnieje
Koszmaru neoliberała ciąg dalszy. Pod wpływem kryzysu 2008 r. krytycy kapitalizmu powyłazili ze swoich nor. Kompletny dramat. Żadnych świętości nie uszanują. Rynek zszargają, etatyzmu bronią. A ten Ha-Joon Chang to już chyba najbardziej pyskaty z nich wszystkich!
Autora "23 rzeczy, których nie mówią ci o kapitalizmie", czytelnikom DGP przedstawiać specjalnie nie trzeba, bo nieraz gościł już na naszych łamach. Tytułem przypomnienia: ten obdarzony ciętym piórem Koreańczyk od lat wykłada na brytyjskim Cambridge (gdzie kiedyś pracował John M. Keynes). Regularnie publikuje też w "Guardianie". Zabłysnął jeszcze przed kryzysem dwiema mocno obrazoburczymi - w dziedzinie ekonomii - książkami. W "Kicking Away The Ladder" pokazywał, jak kraje Zachodu przez wiele lat za pomocy neoliberalnej ideologii "odpychały drabinę", po której wspinać się chciały aspirujące do nadrabiania gospodarczych zapóźnień kraje rozwijające. I był to, zdaniem Ha-Joon Changa, typowy przykład hipokryzji. Ameryka czy Zachód Europy najpierw same się dorobiły, chroniąc własne gospodarki za murem protekcjonizmu. A teraz - gdy są one już tak zaawansowane, że ochraniać ich nie trzeba - zabraniają takich praktyk swoim partnerom gospodarczym w Azji, Afryce czy Europie Wschodniej. Przekonując ich, że jedynie w pełni wolny rynek przyniesie im zbawienie. Jeszcze dalej ekonomista poszedł w kolejnej książce "The Bad Samaritans". Jest ona jednym wielkim oskarżeniem wymierzonym w "złych Samarytan". A więc organizacje w stylu MFW, WTO czy Banku Światowego, które pozornie zatroszczyły się o kraje przechodzące transformacje polityczną (jak Polska na przełomie lat 80. i 90.). Tak naprawdę przypominały zaś raczej sanitariuszy z łódzkiego pogotowia w czasach, gdy najczęściej wydawanym przez nich lekiem był pawulon. Prawda, że pyskaty ten Koreańczyk?
"23 rzeczy..." to z kolei dowód, że publicystyczny pazur Ha-Joon Changa jeszcze bardziej się wyostrzył. Ta książka nie jest już podszytą kompleksami opowieścią o pełnej niesprawiedliwości relacji bogatego Pierwszego Świata ze Światami Drugim i Trzecim. Tym razem Chang uderza w samo serce zachodniego kapitalizmu. Krytykuje go od środka. Nie emocjami i wściekłością, lecz trudnymi do zbicia argumentami ekonomisty znającego się na rzeczy. W ten sposób obala tytułowe 23 mity dotyczące funkcjonowania współczesnego kapitalizmu.
Dla zatwardziałego liberała czytanie "herezji" Koreańczyka może być prawdziwą męką. Dowie się bowiem z niej, że wolny rynek nie istnieje. Nigdy nie istniał i istnieć nie będzie. Nie ma zatem większego sensu zawracać sobie nim głowę. Z kolei kapitał ma narodowość. A poza tym nie żyjemy w epoce postindustrialnej. Wbrew temu, co przez całe lata 90. i 2000 głosili zwolennicy tezy, że "najlepsza polityka przemysłowa to brak polityki przemysłowej" (byli tacy również w Polsce i to w randze ministrów). A rynki finansowe powinny być mniej, a nie bardziej efektywne.
Czy Ha-Joon Chang przesadza? Czy nie jest zbyt radykalny w piętnowaniu słabości kapitalizmu? Spytałem o to kiedyś pewnego profesora ekonomii na jednej z wiodących londyńskich uczelni. Profesor ów zakrzyknął: "Co, Ha-Joon Chang?! Ten burżuj?! On właśnie jest dla neoliberałów zbyt łaskawy! Gdybym go tylko dostał w swoje ręce, to już ja bym go urządził!". Ale kiedy nieco się uspokoił, czytanie "23 rzeczy" zdecydowanie zalecił. Pod czym i ja się podpisuję.
@RY1@i02/2013/203/i02.2013.203.000002700.802.jpg@RY2@
Ha-Joon Chang, "23 rzeczy, których nie mówią ci o kapitalizmie", Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2013
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu