Terapia antystresowa
Lekarze na całym świecie alarmują, że żyjemy w zbytnim pośpiechu, co ma niekorzystnie odbijać się na naszym zdrowiu. Grecy, Włosi i Hiszpanie wzięli sobie te ostrzeżenia tak głęboko do serca, że w zasadzie przestali pracować. Otwierają sklepy o godz. 9 po to, aby zamknąć je już o godz. 10. Kwadrans później są już na plaży, koło południa pochłaniają wiaderko świeżych muli utopionych w białym winie, w związku z czym chwilę później muszą udać się na dłuższą drzemkę. Wstają o godz. 16 i wracają do pracy. Mniej więcej na godzinę, bo przed godz. 18 muszą być w domu, u znajomych na kolacji, na jakimś trzecioligowym meczu albo po prostu na drugim rauszu w ciągu doby.
Rzecz jasna przez to wszystko ich gospodarki nie mają się najlepiej, ale za to oni sami mają szansę dożyć dwusetnych urodzin. Na pewno wielu z nich będzie świadkami lądowania człowieka na Marsie. Będą spokojnie obserwowali to wydarzenie, siedząc w ratanowych fotelach, w cieniu drzewek oliwnych i leniwie popijając sangrię. A my w tym czasie będziemy już głęboko pod ziemią. Bo informacje o "zbytnim pośpiechu i rosnącym poziomie stresu" w żaden sposób nie wpłynęły na zmianę naszych zachowań. Za to otworzyły wielką skrzynię, z której wysypały się tysiące produktów i usług antystresowych. I tu możemy przebierać w uspokajających herbatkach, suplementach diety, świeczkach i kadzidłach, płytach z muzyką i czasopismach redagowanych przez psychologów. Uwierzyliśmy, że jak sobie wieczorem pokremujemy twarz jakimś cuchnącym błotem, na którego pudełku widnieje napis "antistress", to będziemy spali jak dzieci. A propos dzieci - mój niespełna czteromiesięczny syn ma płyn do kąpieli, który - cytując etykietę -"zawiera unikalną formułę pomagającą dziecku odprężyć się i wyciszyć". Prawie to samo napisane jest na płynie do płukania, w którym codziennie moczą się jego ciuchy. I na opakowaniu jego smoczka. Mam uzasadnione obawy, że jeżeli już teraz potrzebuje takich rzeczy, to w wieku trzech lat w celu odprężenia się będzie palił marihuanę. Wracając do dorosłych - znam ludzi, którzy wierzą, że stres im minie, jak zapłacą 300 zł za to, że jakaś skośnooka kobieta położy im na plecach parę gorących kamieni, ewentualnie wbije około tysiąca cienkich igieł w okolice oczu, uszu i przyrodzenia. Ludzie, przecież to się ociera o masochizm! Co jeszcze dacie sobie wmówić? Że bezproblemowo dożyjecie setki, pod warunkiem że co dekadę dacie sobie obcinać po jednym palcu, płacąc po 10 tys. zł od sztuki?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.