Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Sześć pięter z lukru

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Wytrawny reporter Cezary Łazarewicz (ostatnio tygodnik "Wprost") podjął próbę rekonstrukcji dziejów polskiego Harrodsa, czyli Domu Towarowego Braci Jabłkowskich w Warszawie. Tylko dlaczego musiał zrobić to w sposób tak schematyczny?

Właściwie ta książka mogłaby nosić tytuł "Bo najlepiej to było przed wojną". I to pierwszą światową. Wtedy to Towarzystwo Akcyjne Bracia Jabłkowscy buduje w centrum Warszawy przy Brackiej 25 wielki sześciopiętrowy dom handlowy. Ma przypominać zbudowane zaledwie kilka lat wcześniej pierwsze "galerie handlowe" Europy: Harrodsa w Londynie czy berlińskie KaDeWe. To znaczy ogromne jak na ówczesne warunki sklepy, po których niespiesznie przechadza się najlepsze towarzystwo przy dyskretnych dźwiękach fortepianu (już wtedy wiedziano, że monotonna muzyka skłania klientów do zakupów, a skoczna odstrasza). Dom handlowy ma być inny niż te dotychczas istniejące. Wszystkiego tu można dotknąć i przymierzyć, a subiekci są doskonale przeszkoleni - rozpoznają różne typy klienta (od lękliwca po pyszałka) i na każdego mają swój sposób.

Sami Jabłkowscy dorobili się na przełomie wieków XIX i XX. To wówczas sklepik z tkaninami prowadzony początkowo przez ich siostrę Anielę rozrósł się dzięki talentom biznesowym do czołowego sprzedawcy odzieży w byłym Królestwie Polskim. Jabłkowscy należeli do tej generacji przedsiębiorców, którym integracja gospodarcza Kongresówki z rozległym Imperium Rosyjskim pozwalała rozwijać interesy na skalę wręcz ogromną. W przeddzień wybuchu wojny połowa ich obrotów pochodziła ze sprzedaży wysyłkowej w głąb Rosji. Towary dostarczała poczta carska. Z perspektywy biznesowej I wojna światowa była więc dla przedsiębiorców takich jak Jabłkowscy handlową katastrofą. Bo nie tylko odcięła ich od ogromnego rynku zbytu, lecz także przyniosła wiele gospodarczych plag: załamanie wzrostu i hiperinflację w II RP. W latach 20. Jabłkowscy balansowali na granicy bankructwa. A jednak przetrwali. A potem znowu wojna. A po 1945 r. wiadomo. Komuna, lata szykan, utrata domu towarowego przy Brackiej i jego stopniowy rozkład.

A po przełomie kolejny thriller. Bo spadkobiercy braci Jabłkowskich podejmują walkę o odzyskanie należących do firmy przed wojną nieruchomości. Ale tu pojawia się czarny charakter. Typ spod ciemnej gwiazdy, który na początku lat 90. wyłudza budynek od naiwnych szefów Centralnego Związku Rzemiosła. I nie chce się wynieść do dziś. Mimo że sądy po długiej batalii prawnej oddają Jabłkowskim ich dom towarowy przy Brackiej (i jeszcze parę innych budynków w centrum Warszawy).

Tyle Łazarewicz. Jego opowieść czyta się świetnie. Widać tu dużo dobrej reporterskiej roboty. Kwerendy biblioteczne, rozmowy, a nawet mała dziennikarska prowokacja. W tym wszystkim jest tylko jeden feler. Ale za to poważny. "Sześć pięter luksusu" to komiks, w którym ani przez moment nie ma wątpliwości, kto jest dobry, a kto zły. Jabłkowscy to u niego ród biznesowy wręcz nieskazitelny. Ma po swojej stronie wszystkie możliwe racje. Od moralnych po ekonomiczne. I to od grubo ponad stu lat. A reszta świata ciągle rzuca im kłody pod nogi. Ale oni się nie dają. I od happy endu dzieli ich tylko jeden krok.

Wyszedł z tego nowy dziennikarki gatunek: reportaż lukrowany. Jeśli ktoś takie rzeczy lubi, to proszę bardzo. Ale dla bardziej wyrafinowanych czytelników może być jednak troszeczkę zbyt słodko.

@RY1@i02/2013/168/i02.2013.168.000002300.802.jpg@RY2@

Cezary Łazarewicz, "Sześć pięter luksusu. Przerwana historia kamienicy braci Jabłkowskich". Wydawnictwo Znak, Kraków 2013

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.