Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Sknociliście to, panowie

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Radek Majdan był już piłkarzem, tancerzem, piosenkarzem, modelem, a teraz - na potrzeby kampanii "Rak. To się leczy" - został PiersiBadaczem. W zasadzie jest to tylko sformalizowanie i zalegalizowanie tego, co robił przez ostatnie dwadzieścia lat, tyle że dotychczas miało to charakter czysto hedonistyczny, a nie medyczny. Teraz - sądząc po słowach, jakie wypowiada w telewizyjnej reklamówce: "Dotyk. Badanie. Profilaktyka" - ma łączyć przyjemne z pożytecznym.

Nie wiem, kto wpadł na pomysł tej kampanii, ale oczami wyobraźni widzę tłumy trzynastolatek, które ustawiają się w kolejce do mammografu obsługiwanego przez Radka ubranego w biały kitel. Wyłącznie w biały kitel. Jestem pewien, że przed drzwiami gabinetów w całej Polsce będzie dochodzić do przepychanek i szarpanin, a już w nadchodzącym tygodniu NFZ ogłosi, że najbliższy termin, na który można się zapisać na mammografię, to listopad 2019 r.

W motoryzacji też nie brakuje wątpliwych estetycznie i kontrowersyjnych kampanii czy haseł. BMW upodobało sobie "Radość z jazdy", co brzmi raczej jak reklama białego proszku albo czegoś do palenia, a nie samochodu. Audi to "Vorsprung durch technik", co - jeżeli się nie mylę - oznacza "Jutro wjadą do was nasze czołgi". Renault? "Drive the change", co może sugerować, że zepsuje się tak szybko, że już jutro będziecie musieli wymienić je na coś innego. A na deser Peugeot ze swoim "Motion & emotion", czyli z ruchem i emocjami. To już grube przegięcie. Może 208 GTi oraz RCZ rzeczywiście są emocjonujące, ale cała reszta modeli francuskiego producenta jest tak ekscytująca, jak londyńska mżawka. A do modelu 3008 w wersji hybrydowej nie pasuje nie tylko słowo "emocje", ale nawet to pierwsze - ruch.

Wyobraźcie sobie, że ruszacie z pierwszego biegu, następnie uderzacie w drzewo, przyspieszacie na drugim, znowu uderzacie w drzewo, wskakuje trójka i ponownie przyspieszacie, następnie uderzacie w drzewo... I tak cały czas, dopóki nie osiągniecie żądanej prędkości. Właśnie z taką finezją, płynnością i szybkością działa automat w tym aucie. W przerwach między zmianami kolejnych przełożeń możecie zapalić papierosa, zaparzyć kawę albo wydziergać na drutach ciepłą czapkę. W Peugeocie twierdzą, że "można się do tego przyzwyczaić". Ale to tak, jakbyście przyzwyczaili się do tego, że zdradza was żona.

Mówiąc szczerze, nie jestem w stanie pojąć, jak w XXI wieku można było wyprodukować coś tak fatalnego jak ten automat. To on sprawia, że cała francuska hybryda (połączenie silnika elektrycznego z dieslem) nie ma sensu. Żadnego. Choć auto ma 200 koni, to przyspiesza podobnie (a subiektywnie nawet gorzej) niż tradycyjny dwulitrowy 150-konny diesel. Ale ponoć mniej pali. Ponoć, bo ja tego nie zauważyłem - 7-8 litrów na autostradzie to zupełnie normalny wynik. Producent twierdzi, że możliwe jest uzyskanie wyniku na poziomie 3,9 litra, ale bardzo, naprawdę bardzo bym chciał, aby pokazał mi drogę, na której to sprawdził - założę się, że prowadziła ze szczytu najwyższej góry na kontynencie do samego jej podnóża, w związku z czym samochód cały czas jechał na luzie, z wyłączoną klimatyzacją, światłami i radiem. No i jeszcze ta cena - do hybrydy musicie dopłacić prawie 45 tys. zł.

Odnoszę wrażenie, że Francuzi pracowali nad 3008 HYbrid4 długimi latami, ale nie potrafili dojść do ładu ze skrzynią biegów i odchudzić baterii, więc w końcu poddali się i stwierdzili: "Dobra, skoro nie dajemy rady, wypuśćmy to na rynek w takim stanie jak teraz". Zepsuli w ten sposób auto, które samo w sobie jest całkiem niezłe. Zwykły 3008 wygląda trochę jak SUV, ale z drugiej strony nie próbuje go udawać. Ma napęd tylko na przednie koła, nieco podwyższone nadwozie, dużo miejsca we wnętrzu, ustawny bagażnik, a jego podstawową wersję możecie mieć już za 62,5 tys. zł. Taka ze 150-konnym dieslem i praktycznie pełnym wyposażeniem kosztuje niecałe 90 tys. zł, co również jest bardzo sensowną kwotą. Szczególnie że pod względem estetyki wnętrza i jakości jego wykonania niewiele aut w tej klasie może z nim konkurować. Tekturę, która jeszcze parę lat temu królowała w peugeotach, zastąpiono miękkimi, miłymi w dotyku tworzywami, a klej do papieru - porządnie dokręconymi śrubami. W efekcie mamy do czynienia z naprawdę solidnym wozem, którym - jeżeli potrzebujecie dużego, wygodnego, rodzinnego auta - zdecydowanie powinniście się zainteresować. A przy okazji, będąc w salonie Peugeota, z czystej ciekawości przejedźcie się wersją hybrydową. Na własnej skórze poczujecie, że nowoczesna technologia potrafi być bardziej irytująca niż wizyta waszej córki u PiersiBadacza.

@RY1@i02/2013/149/i02.2013.149.000001900.803.jpg@RY2@

Peugeot 3008 hybrid4

@RY1@i02/2013/149/i02.2013.149.000001900.804.jpg@RY2@

Łukasz Bąk zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Łukasz Bąk

zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.