Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Sun Tzu rządzi

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Żył 2,5 tys. lat temu w Chinach. Jeśli w ogóle istniał. Przez wieki inspirował całe pokolenia wojskowych. Teraz fascynuje menedżerów. Czy słusznie? To pozostaje sprawą dyskusyjną.

"Jeśli nieprzyjaciel otwiera drzwi, musisz wbiec do środka". "Kto pragnie pokoju, a nie stawia żadnych warunków, ten szykuje podstęp". "Poświęć śliwę, by ratować brzoskwinię". Lub też: "Wywołaj zgiełk na wschodzie, zaatakuj na zachodzie". Opanowanie kilku soczystych cytatów z Sun Tzu musi zrobić odpowiednie wrażenie niezależnie od audytorium. Trudno się więc dziwić, że aż dwa rodzime wydawnictwa zdecydowały się w ostatnim czasie odświeżyć starego chińskiego mistrza. Studio Emka przetłumaczyło książeczkę (wydaną w omawianej już w tym miejscu serii Tezaurus Idei) sprawnej ghostwriterki Karen MacCreadie, która "przekłada" maksymy dalekowschodniego mędrca na problemy czytelne dla współczesnego menadżera. Natomiast wydawnictwo Helion zdecydowało się nie odchodzić aż tak bardzo od oryginału i opublikowało wypisy z oryginalnej "Sztuki wojny", dodając do nich współczesne komentarze i objaśnienia. A także fragmenty tekstu Sun Pina (IV w. p.n.e.), innego starochińskiego stratega poruszającego się w pokrewnym temacie osaczania i unieszkodliwiania wrogów.

Przekładanie wojennych starochińskich mądrości na realia biznesowe jest bardzo kuszące. Wielu menedżerów oczyma wyobraźni widzi siebie w roli współczesnych Napoleonów. I uważają, że biznes to jest wojna, konkurenci to wrogowie, których należy pokonać, a czasem sojusznicy, z którymi należy się sprzymierzyć, by zadać decydujący cios lub odeprzeć atak wspólnego przeciwnika. A przejęcie jakiejś spółki to bitwa, w której trzeba wykazać się przebiegłością i sprytem godnym "Sztuki wojny". Te analogie wydają się jednak za mocno naciągane. Bo trzeba dla porządku przypomnieć kilka prawd. Na przykład to, że pracownicy to jednak nie są żołnierze. I raczej nie mogą stracić w walce życia, co najwyżej pracę. A to - nawet w kraju o tak trudnej sytuacji na rynku pracy jak Polska - nie jest to samo. Trudno więc oczekiwać od pracowników takiego zdyscyplinowania jak od pułków na polu bitwy, które walczą poniekąd o fizyczne przetrwanie. Z tego samego powodu trudno liczyć na ich bezwarunkową lojalność. Podobnie jest w relacjach z wrogami. Sun Tzu żył w czasach, gdy otwarta wojna była naturalnym sposobem załatwiania nieporozumień pomiędzy zwaśnionymi klanami (dziś nazwalibyśmy je grupami interesu). Z kolei dzisiejszy biznes - owszem - bywa brutalny, ale jest też bardzo mocno nastawiony na kooperację, wymianę korzyści, podwykonawstwo. Tu bardziej na miejscu byłoby przerobienie na biznesowo "Ojca Chrzestnego" Mario Puzo. Dlatego z Sun Tzu w biznesie doradzam ostrożność. Bo jako źródło chwytliwych bon motów nadaje się pewnie świetnie. Ale do roli całościowej inspiracji dla menedżera z otwartą głową już chyba niekoniecznie.

Choć może jestem niesprawiedliwy. I piszę tak, bo sam kadry kierowniczej nie reprezentuję. Na usprawiedliwienie tych surowych sądów na koniec mała pochwała. Bo, jak się dobrze wczytać, to u Sun Tzu inspirację może znaleźć nie tylko potężny dowódca, ale też najzwyklejszy korporacyjny szaraczek. I poczekać na moment (a taki moment nastąpi na pewno), w którym pojawi się u niego szef z jakimś nierealistycznym zleceniem. I wtedy najlepiej podnieść się ze swojego kubika i wykrzyczeć na całe gardło najbardziej dramatyczny z dramatycznych tonów, na jakie pozwala nam skromny aparat mowy. I zagrzmieć: "Sun Tzu powiedział: są drogi, którymi nie należy podążać; są armie, których się nie atakuje; są twierdze, których się nie szturmuje; i są rozkazy od władcy, których nie można zaakceptować".

@RY1@i02/2013/013/i02.2013.013.000002800.803.jpg@RY2@

Sun Tzu "Sztuka wojny", w interpretacji Karen McCreadie, seria Tezaurus Idei, Wydawnictwo Emka, Warszawa 2012

@RY1@i02/2013/013/i02.2013.013.000002800.804.jpg@RY2@

Sun Tzu "Sztuka wojny" w opracowaniu Ralpha D. Sawyera, Wydawnictwo Helion, Warszawa 2013

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.