Bruce Willis pod choinkę
Oto auta, które w tym roku zrobiły na mnie największe wrażenie. Nie ma tu Ferrari ani Lamborghini
Do dziś pamiętam smak łez ściekających mi po policzkach, gdy odkryłem, że Mikołaj nie istnieje. Byłem w III klasie. Podczas szkolnej imprezy brodaty facet cuchnący piwem wziął mnie na kolana, zapytał, jak mam na imię, po czym czkając i chybocząc się, wręczył mi reklamówkę, w której zamiast miniaturowego modelu Porsche 959, o które prosiłem, były kilogram pomarańczy, napoczęta paczka irysów i kredki Bambino. Już wtedy podejrzewałem, że coś jest nie tak, ale matka przekonała mnie, że Mikołaj był bardzo zmęczony długą podróżą i ciężką pracą. I miała rację. Bo pół godziny później, gdy szedłem do szatni zabrać kurtkę, usłyszałem, jak ciężko sapie, dyszy i jęczy w pokoju nauczycielskim. Myślałem, że chce przecisnąć się przez komin, ale gdy wparowałem do środka, okazało się, że to nauczyciel od WF-u z czerwonymi portkami opuszczonymi do kolan i brodą wciągniętą na czoło przeciska się przez panią od muzyki przebraną za renifera. Speszeni stwierdzili, że robią prezenty na przyszły rok. Ale jakoś mojej natychmiastowej prośby o model wozu strażackiego firmy Burago nie byli w stanie spełnić. Choć na własne oczy widziałem sikawkę!
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.