Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

15 twarzy kryzysu

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Ile było tych twarzy Greya? Zdaje się, że 50. Twarzy Unii Europejskiej jest u Zbigniewa Czachóra trochę mniej, bo ledwie 15. Nieco mniej jest tu też seksu i wyuzdania. Ale z drugiej strony "Kryzys i zaburzona dynamika Unii Europejskiej" to kolejny dowód, że dobry pomysł potrafi "zrobić" całą książkę. Nawet jeśli jest to pozycja z założenia raczej niszowa.

Politolog i prawnik z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu Zbigniew Czachór postanowił pokazać coś, co bardzo często umyka. To znaczy fakt, że mówiąc o złożonym zjawisku - takim, jak choćby kryzys ekonomiczny widoczny w Unii Europejskiej - zawsze jesteśmy wpisani w jakąś narrację. I często są to opowieści ze sobą mało spójne. Wręcz wykluczające się nawzajem. A czasem po prostu istniejące jedna obok drugiej bez żadnych nawet najmniejszych punktów wspólnych. To trochę tak, jakbyśmy wszyscy patrzyli na ten sam stół. Ale jedni widzieli w nim solidny przedmiot wart 100 zł, inni trochę potencjalnego materiału na opał, a jeszcze inni źródło swojej wiecznej frustracji (bo się o niego potykają). Żadna z tych osób nie ma całkowitej racji, żadnej też nie można zarzucić, że się myli.

Ale po co nadmiernie teoretyzować, kiedy można pokazać to na przykładach wprost z książki Czachóra? Jest tu więc ta twarz Unii Europejskiej, którą widzimy najczęściej. Według tej opowieści wspólnota jest tworem funkcjonalnym. To znaczy sposobem, za pomocą którego zmęczone wojennymi okropnościami pierwszej połowy XX wieku kraje Europy Zachodniej zdecydowały się przezwyciężyć międzynarodową rywalizację. Stworzyły więc pokojowe centrum władzy ponadpaństwowej. I od tamtej pory je rozwijają. Licząc, że w pewnym momencie przekroczony zostanie punkt, w którym powrót do świata sprzed integracji będzie już niemożliwy. To funkcjonalistyczne myślenie jest bardzo dobrze widoczne w retoryce pokolenia ojców Unii Europejskiej (Kohl, Mitterand) oraz dużej części unijnych elit opiniotwórczych. Coraz słabiej trafia jednak do kolejnych pokoleń, które na własnej skórze doświadczają skutków obecnego kryzysu, którego Unia nie potrafi rozwiązać, a w niektórych przypadkach (strefa euro) jeszcze go pogłębia. Z podejściem funkcjonalistycznym rywalizuje więc narracja realistyczna. Jej zwolennicy uważają funkcjonalistów (w najlepszym razie) za naiwniaczków. Bo państwa to ich zdaniem najlepsza i najbardziej sprawdzona forma ewolucji wspólnoty politycznej. I dlatego Unia Europejska na zawsze pozostanie co najwyżej federacją niepodległych państw. A kryzys tego nie zmieni. Co najwyżej wzmocni.

A myliłby się ten, kto uważa, że świat kończy się na sporze funkcjonalistów z realistami. Bo obok ich wykluczających się opowieści są jeszcze inne. Na przykład podejście neomarksistowskie. Dla jego zwolenników integracja europejska to nic innego jak modelowy wytwór logiki neoliberalizmu. Sposób na neoimperialną kolonizację kontynentu przez garstkę potężnych paneuropejskich kapitalistów. Jeśli komuś takie podejście nie w smak, zaraz obok znajdzie narrację... neośredniowieczną. Wpisującą opowieść o Unii Europejskiej w wielką historiozoficzną opowieść o powrocie do świata sprzed państw narodowych. To nie koniec. Bo są tu jeszcze podejście konstruktywistyczne, instytucjonalne, transakcyjne, a nawet metaforyczne. Sporo tego. Naprawdę.

Nawet jeśli mniej uważny czytelnik nie do końca będzie w stanie nadążyć za niektórymi - co bardziej hermetycznymi - koncepcjami i "izmami", to i tak nic strasznego się nie stanie. Siłą tej książki jest to, że... jest. I pokazuje w jednym miejscu, że mnogość perspektyw to fakt. Przed którym nie uciekniemy.

@RY1@i02/2014/241/i02.2014.241.000002800.802.jpg@RY2@

Zbigniew Czachór, "Kryzys i zaburzona dynamika Unii Europejskiej", Dom Wydawniczy Elipsa, Warszawa 2013

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.