Dziennik Gazeta Prawana logo

Całe mistrzostwa były naj, naj...

1 lipca 2018

Tu nikt nie ma wątpliwości. Tegoroczny mundial był najlepszy w historii. I tylko my możemy zrobić lepszy

Najważniejsze wydarzenie:

Mecz otwarcia na Stadionie Narodowym. Kilka lat temu wielu ludzi pukało się w głowe, gdy usłyszeli o tym pomyśle Mirosława Przedpełskiego. Prezes PZPS twardo trzymał się swojej wizji, która zrealizowała się w 100 proc., a FIVB i goście z zagranicy nie mogli wyjść z podziwu.

Najlepszy zawodnik:

FIVB wybrała swoich faworytów na każdą pozycję. My ograniczymy się do tego najlepszego. Nie mogło być innego wyboru niż Mariusz Wlazły. 31 pkt z Brazylią, 27 z Rosją - to poziom nieosiągalny dla innych. Czasem aż żal robiło się polskiego atakującego, gdy rozgrywający co chwilę wystawiał mu piłki, ale dał radę!

Największa niespodzianka:

Iran. Niby już w Lidze Światowej sprawili niespodziankę, zajmując czwarte miejsce. Mało kto jednak przypuszczał, że równie dobrze pójdzie im na mundialu. O podium się nie otarli, ale szóste miejsce należy uznać za sukces.

Największe rozczarowanie:

Włochy. Zagrali okropny turniej. Byli w trudnej grupie, ale to ich nie usprawiedliwia. To wielokrotni mistrzowie świata i Europy. Mieli problemy z koncentracją. Gdy przegrywali, nie potrafili się podnieść. Co gorsza, ponoć relacje między graczami są beznadziejne. Jeśli Włochy znów mają być wielkie, to trzeba je budować od nowa.

Najodważniejszy:

Stephane Antiga. Zrezygnował z Bartosza Kurka, znalazł wspólny język z Mariuszem Wlazłym i zaufał Mateuszowi Mice. Można tak wymieniać dalej. Jako trenerski żółtodziób spisał się wyśmienicie.

Największy pechowiec:

Bartosz Kurek. W przerwach między setami mówił: "możesz być kimkolwiek chcesz". Prawie. Bo medalistą nie został. Do kadry pewnie wróci, o ile zmądrzeje i nabierze pokory.

Największy twardziel:

Michał Winiarski. W meczu z Francją doznał kontuzji kręgosłupa. Wydawało się, że mundial się dla niego skończył a drużyna też długo bez kapitana nie pociągnie. "Winiar" zacisnął jednak zęby, cuda sprawili też fizjoterapeuci i siatkarz wrócił na parkiet.

Największy szczęściarz:

Hubert Tomaszewski. Menedżer polskiej kadry wziął udział w losowaniu trzeciej fazy. Los go nie oszczędził. Trafiliśmy do grupy śmierci. Po meczach z Brazylią i Rosją odetchnął. - Hubert może już podrzeć swoje wypowiedzenie z pracy - śmiał się Karol Kłos.

Najsympatyczniejsi:

Kameruńczycy. Nie przyjechali, by wygrać. Najważniejsza była zabawa. Uśmiech nie schodził z ich twarzy. Nawet po sromotnych porażkach. Zainteresowanie mediów było dla nich wystarczającą nagrodą.

Najbardziej antypatyczni:

Rosjanie. I to bez politycznych podtekstów. Po prostu oni zawsze są dziwni. Byli opryskliwi nie tylko w stosunku do kibiców, lecz także do dziennikarzy. A Spiridonow...

Największy prowokator:

Obrażanie Polaków, udawanie, że strzela do kibiców, pyskówki - wybór mógł być tylko jeden. To Aleksiej Spiridonow (niech ma coś z tego mundialu, bo na boisku mu nie poszło), choć Michał Kubiak i Earvin NGapeth, któremu grozi proces za bójkę w nocnym klubie, dzielnie z nim rywalizowali.

Najwięksi showmani:

Grzegorz Kułaga i Marek Magiera. Siatkarze to jedno, ale duet animatorów był nie do zastąpienia. Największego gbura zachęcą do śpiewu i tańca.

Największy cham:

Bernardo Rezende. Selekcjoner Brazylijczyków odmówił przyjścia na konferencję po pierwszym meczu z Polakami i pokazał środkowy palec dziennikarzowi. Do tego pierwszego namówił też syna. Przeprosił, ale niesmak pozostał. Kara 2 tysięcy dolarów to symbol niż coś, co go zaboli.

Największa awantura:

Zakodowanie mundialu. W trakcie turnieju rozmową z Marianem Kmitą, w którym szef Polsatu Sport zdradził kulisy decyzji, sami wbiliśmy kij w mrowisko, bo tak trzeba było. Dobrze, że chociaż finał był w otwartym Polsacie.

Największa pomyłka:

Sędziowie z egzotycznych państw. Światowa federacja chce, by w turnieju brali udział przedstawiciele jak największej liczby krajów. Taka gra pod wybory. Niestety, nie wszyscy są na to gotowi. Decyzje arbitrów z Iranu, Egiptu czy Dominikany wołały o pomstę do nieba.

Najlepsza wypowiedź:

"Za wygranie seta z Polską stawiam piwo" - powiedział niemiecki trener Kamerunu Peter Nonnenbroich. Motywacja podziałała.

Najlepszy żart:

Kto był najlepszym blokującym? Zygmunt Solorz-Żak. Po finale stał się sucharem.

Tomasz Biliński

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.