Polska siatkówka ma tembr jego głosu
Od 16 lat przyjmujemy, rozgrywamy, atakujemy i blokujemy razem z nim. Z nim przegrywamy i zwyciężamy. Skąd wziął się Tomasz Swędrowski, najsłynniejszy siatkarski komentator?
- Między siódmą a ósmą klasą szkoły podstawowej wystrzeliłem w górę na jakieś 15-17 cm. Lekarze straszyli wtedy, że będę ślepy, krzywy albo upośledzony. Jakoś się jednak wywinąłem - dworuje sobie dziennikarz Polsatu i były siatkarz wrocławskiej Gwardii. Jako małolat dyscyplin próbował się uczepić różnych. - Grałem w koszykówkę, trenowałem kolarstwo w Dolmelu, przez chwilę też piłkę nożną u pana Poręby w Śląsku. A gdy urosłem, zacząłem grać w siatkówkę. W Odrze Wrocław. Zauważono mnie na mistrzostwach Polski juniorów i powołano na zgrupowanie kadry w tej kategorii wiekowej. W ten sposób dowiedziała się o mnie Gwardia, do której trafiłem - wspomina.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.