W korporacjach jak w drodze na Broad Peak
Praca w korporacji zmienia człowieka tak samo głęboko, jak chodzenie w wysokie góry. Gdy raz zaczniesz, już nigdy nie będziesz tą samą osobą
Maciejem Balcerzakiem
Co tego lata czytają korporacyjni niewolnicy?
W tym sezonie modny jest survival, np. wyprawa w Himalaje i na Karakorum. Dowodem niech będzie to, że w tym samym czasie dostałem od kolegi do przeczytania "Niebo i piekło" Bartka Dobrocha i Przemysława Wilczyńskiego, a od koleżanki "Długi film o miłości" Jacka Hugo-Badera. Czyli dwie głośne książki o wyprawie na Broad Peak. Dorzuciłem do tego jeszcze książkę Tomasza Cichockiego, który samotnie opłynął kulę ziemską.
Dlaczego akurat takie książki?
Myślę, że my - korporacyjni niewolnicy - szukamy w ten sposób ucieczki z naszej złotej korporacyjnej klatki. Fascynują nas ludzie, którzy pewnego dnia zamiast do biura wyruszają na niebezpieczną wyprawę. Ja sam, będąc z natury strachliwy, dostaję gęsiej skórki, gdy czytam o tych wszystkich wyzwaniach, niewygodach i pokonywaniu własnych słabości. Ale w pewnym momencie lektury dociera do mnie, że my w korporacjach się od tych ludzi aż tak bardzo nie różnimy.
Chce pan powiedzieć, że praca w korporacji też jest survivalem?
Może to zabrzmi śmiesznie, ale trochę tak jest. Oczywiście inne są warunki i inne wyzwania. Ale czytając te książki, wielokrotnie łapałem się na myśli, że łączy nas naprawdę bardzo wiele. Począwszy od tego, że praca w korporacji zmienia człowieka tak samo głęboko i tak samo niepostrzeżenie, jak chodzenie w wysokie góry. Mówiąc wprost, gdy raz zaczniesz, to już nigdy nie będziesz tym samym człowiekiem.
W jakim sensie?
Widzę to często, porównując siebie do kolegów i przyjaciół pracujących w innym trybie i w innych branżach. Oni nie mają na przykład większych problemów w sygnalizowaniu negatywnych opinii. Jak coś im się nie podoba, mówią wprost, że coś "jest do d...". Ja i większość ludzi, którzy przeszli przez korporacyjną szkołę, tak nie robimy, bo się kontrolujemy. Zastanawiamy się, jak taki negatywny przekaz zostanie odebrany i czy nikt nie zrobi z tego potem argumentu przeciwko nam. W korporacji nawet pisanie zwykłego e-maila może zająć mnóstwo czasu. Bo my cały czas kombinujemy, jakie będą konsekwencje takiego prostego przekazu. O tak, korporacja zmienia ludzi.
To jednak dosyć odległe skojarzenie z himalaistami...
Ale są i bardziej bezpośrednie. I my, i survivalowcy mamy obsesję planowania. Planujemy, choć z doświadczenia wiemy, że wszystko po drodze może się wywrócić. I trzeba będzie improwizować. Ale planujemy, poświęcając na to bardzo wiele energii. Dostrzegłem to nie tylko ja. Jeden z czołowych polskich himalaistów Artur Hajzer, który zginął rok temu w górach, odniósł duże sukcesy w biznesie. Był twórcą nieistniejącej już marki Alpinus. Hajzer nie ukrywał, że swoją firmę starał się organizować dokładnie tak, jak wyprawę wysokogórską.
Są jeszcze jakieś podobieństwa?
Wielki problem z utrzymaniem równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. U himalaistów to jest doprowadzone do absolutnych granic. Bo ich bliscy są skazani na życie z kimś, kogo właściwie nie ma. W korporacjach problem jest bardziej przyziemny, ale nie mniej prawdziwy. To było widoczne zwłaszcza w latach 90., w pierwszym pokoleniu korporacyjnych pionierów. Oni nagminnie łamali sobie życie rodzinne z powodu pracy. Nie umieli wyznaczyć granicy. Choć ostatnio mam wrażenie, że to się trochę cywilizuje.
W jakim sensie?
Wiele firm stara się prowadzić świadomą politykę oddzielania życia prywatnego od zawodowego. Rozwiązaniem, o którym słyszę coraz częściej, jest odgórne blokowanie firmowych telefonów komórkowych i e-maili godzinę po zakończeniu dnia pracy i ich ponowne włączanie na godzinę przed rozpoczęciem. Choć i to rozwiązanie rodzi niekiedy kolejne patologie.
Jakie?
Coraz częstszy podział na pracowników sektora korporacyjnego, o których czas firma dba. I na zewnętrznych konsultantów, którym płaci się od zlecenia i stawia się przed nimi niemożliwe do zrealizowania terminy.
I to dopiero jest prawdziwy survival.
O tak!
@RY1@i02/2014/138/i02.2014.138.00000240b.802.jpg@RY2@
wojtek górski
Maciej Balcerzak radca prawny, korporacyjny niewolnik pracujący w korporacjach od wielu lat na różnych stanowiskach (ostatnio w Orange Polska). Napisał dwie książki: powieść "Gaga. Warszawski wilkołak" (2011) i poradnik "Planeta korporacja. Jak przetrwać, zrobić karierę, zostać prezesem?" (2013)
Maciej Balcerzak
radca prawny, korporacyjny niewolnik pracujący w korporacjach od wielu lat na różnych stanowiskach (ostatnio w Orange Polska). Napisał dwie książki: powieść "Gaga. Warszawski wilkołak" (2011) i poradnik "Planeta korporacja. Jak przetrwać, zrobić karierę, zostać prezesem?" (2013)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu