Brazylia nawaliła, ale bajka o Neymarze będzie trwać
Miesiąc przeleciał w okamgnieniu. 32 drużyny, 64 mecze i wystarczy. Brazylijski mundial przeszedł do historii. Z dobrych i złych powodów
Oczarowali futbolowy świat
Lionel Messi. Gdy ten tekst był w drodze do drukarni, on rozgrzewał się przed finałem. Bez względu na rozstrzygnięcie, a może właśnie ze względu na nie, 27-letni następca Diego Maradony spełnił oczekiwania Argentyńczyków i fanów futbolu na całym świecie. Choć nie grał tak pięknie jak w Barcelonie, to i tak osiągnął z reprezentacją sukces. Gdyby nie on, Argentyna wróciłaby do domu w nieporównywalnie gorszych nastrojach. Messi udźwignął presję, świetnie poradził sobie z porównaniami do boskiego Diego. A przynajmniej nie dał po sobie poznać, że było inaczej.
Neymar. Co by było, gdyby... Kontuzja kręgosłupa mogła skończyć się dla niego fatalnie. Paradoks polega jednak na tym, że 22-letni Brazylijczyk wciąż jest bohaterem narodowym i złotym chłopcem, który prędzej czy później doprowadzi narodową drużynę do sukcesu na mundialu. Nie tym, to następnym. Albo jeszcze kolejnym. Uniknął kompromitacji w półfinale i meczu o trzecie miejsce. Ale czy z nim na boisku Canarinhos uniknęliby porażek? Już prędzej pomnik Chrystusa na szczycie Corcovado by przemówił. Rodacy Neymara nie dopuszczają jednak do siebie tej racji. Bajka trwa.
Niemiecka wunderwaffe. 8 lipca 2014 r. światło dzienne ujrzał futbolowy projekt cudownej broni. Rozgromienie gospodarzy 7:1 będzie pamiętane latami! Poza tym dla Niemców to czwarty turniej z rzędu, który zakończyli na podium.
Heine Allemagne. Brazylijczyk, który w przeciwieństwie do piłkarzy mundial zaliczy do niezwykle udanych. To on 14 lat temu wymyślił puszkę z pianą (9.15 Fair Play), którą teraz sędziowie wyznaczali punkt wykonywania rzutu wolnego i malowali kreskę, gdzie ma stać mur ustawiony z piłkarzy. Stosowano ją już m.in. w MLS, rozgrywkach w Ameryce Południowej i turniejach młodzieżowych. W tym sezonie zobaczymy ją też w Lidze Mistrzów i Lidze Europy. Może zdecydują się na nią niektóre rozgrywki krajowe.
FIFA i organizatorzy. Stadiony kosztowały Brazylię fortunę, budowano je w ślimaczym tempie, niektórych nie skończono. Żaden się jednak nie zawalił, a protesty nie zakłóciły mundialu. A FIFA zarobiła już 4 mld dol.
Bramkarze. Manuel Neuer, Sergio Romero, Jasper Cillessen i jeszcze kilku można by wymienić. Nigdy wcześniej zawodnicy na tej pozycji nie odgrywali tak dużej roli. Niektórzy z tego skorzystają. Guillermo Ochoa postawił wszystko na jedną kartę i przed mundialem nie przedłużył wygasającej umowy z Ajaccio. Dziś przebiera w ofertach i ponoć jest o krok od Atletico Madryt. Keylor Navas został patronem stadionu w Kostaryce, a kibice z USA widzieliby Tima Howarda w roli sekretarza obrony narodowej.
Kostaryka. Może Belgia z Edenem Hazardem, może Kolumbia z Jamesem Rodriguezem, a może jednak Chile z Arturo Vidalem? Typów, kto będzie czarnym koniem mundialu, było kilka. Ale nikt nie wierzył w zespół Jorge Luisa Pinto. Tymczasem to oni pozostawili za sobą byłych mistrzów świata, Europy i w regulaminowym czasie nie przegrali meczu.
Miroslav Klose. Turniej zaczynał na ławce rezerwowych, ale szybko wyrównał rekord Brazylijczyka Ronaldo w liczbie zdobytych bramek na mistrzostwach świata. Mało tego, w "gierce" z gospodarzami turnieju wyprzedził go.
Yuichi Nishimura. Japoński arbiter, który praktykował m.in. w T-Mobile Ekstraklasie, prowadził mecz otwarcia Brazylii z Chorwacją. W 71. minucie przywidziało mu się, że Fred był faulowany w polu karnym. Kibice i media zmyły mu głowę, a FIFA... go nagrodziła. Co prawda w finale nie sędziował, ale był arbitrem technicznym w meczu o trzecie miejsce.
Louis van Gaal. Holender, świetny trener i świetny psycholog. Co zrobić, gdy rywal broni jak w transie i na fali czeka na rzuty karne? Pod koniec dogrywki zmienić bramkarza. Na jakiegokolwiek. Ot, na przykładowego Tima Krula, który stał się bohaterem.
Rozczarowali najbardziej
Reprezentacja Brazylii. A właściwie reprezentacja hańby. Wprawdzie oglądając mecze w grupie drużyny Luiza Felipe Scolariego, można było przewidzieć, że mistrzem nie zostanie, więc czwarte miejsce to sukces. Ale to, co zrobili w półfinale, będzie im wypominane do końca życia. No i dla Brazylijczyków liczyło się tylko złoto.
Piękni... ponad 30-letni. Czyli Iker Casillas, Xavi, Andres Iniesta, Xabi Alonso i jeszcze kilku. Vicente del Bosque im zaufał, wziął na mundial, by godnie pożegnali się z drużyną narodową, którą wprowadzili na najwyższy poziom. Ci jednak zawiedli, przez co Hiszpania nie wyszła nawet z grupy.
Juan Zuniga. Przekonuje, że nie chciał skrzywdzić Neymara, ale skutki jego faulu są opłakane. Nie tylko dla Brazylijczyka. Kolumbijski obrońca od czasu ćwierćfinału musi oglądać się za siebie. Grożono mu, a w kraju dostał policyjną ochronę. Fanatyków w futbolu nie brakuje, przykładem zamordowany Pablo Escobar (on akurat strzelił samobója).
Fred. O ile Zuniga stał się wrogiem nr 1, o tyle 30-letni napastnik został symbolem klęski. Na każdym stadionie, na którym grała Brazylia, 60 tys. kibiców na niego gwizdało, a 200 mln fanów w całym kraju ciskało w kierunku telewizorów nie tylko bluzgi.
Sędziowie. FIFA powinna zrozumieć, że zapraszanie na mundial arbitrów z całego świata nie może się dobrze skończyć. Sędzia z Kataru, Uzbekistanu, Gambii czy Salwadoru, który na co dzień prowadzi mecze pasterzy z cieślami, nie nadąża za piłką na najwyższym poziomie.
Luis Suarez. Urugwajczyk jest obiektem pożądania psychologów. Piłkarze w różny sposób się prowokują. Jedni obrażają słownie, drudzy ciągną za koszulkę, inni podszczypują. Ale nikt z wyjątkiem Suareza nie gryzie. Za swój trzeci raz został wykluczony z piłki na cztery miesiące.
Cristiano Ronaldo. Czy ktoś jeszcze pamięta, że w mistrzostwach świata brał udział najlepszy piłkarz 2013 r.? Na podium go nie ma, w rankingach najlepszych graczy prędzej go znajdziemy, gdy zaczniemy szukać od ostatniego miejsca. Obok Neymara i Messiego miał być gwiazdą turnieju, a zawiódł. Nawet mimo kontuzji.
Kamerun, Nigeria, Ghana. Reprezentowanie kraju to rzecz święta? Nie dla piłkarzy z krajów w Afryce (nie wszystkich). Zamiast grać i trenować, kłócili się o pieniądze (które swoją drogą im się należą).
Reprezentacja Włoch. Degrengolada włoskiego futbolu trwa. Kadra była kiepska w sparingach, ale to miała być zasłona dymna. Wydawało się, że tak będzie. Zwłaszcza po zwycięstwie nad Anglią. Później było jednak tylko gorzej. Czas na zmianę warty. Problem w tym, że nie ma kim zastąpić Andrei Pirlo, Gianluigiego Buffona itd.
Steven Gerrard. Zawiódł w najważniejszych momentach nie tylko w Liverpoolu, lecz także w kadrze. Na mundial jechał, żeby odbić sobie poślizgnięcie w meczu przeciwko Chelsea i przegranie mistrzostwa Anglii. W Brazylii też zaliczył wpadki, po których gole strzelili Urugwajczycy, przez co Anglicy nie wyszli z grupy.
Zawiedli sędziowie, którzy wcześniej prowadzili mecze pasterzy z cieślami
@RY1@i02/2014/134/i02.2014.134.00000150a.101.jpg@RY2@
REUTERS/FORUM
Idolem Brazylijczyków pozostał Neymar, któremu kontuzja uniemożliwiła grę w końcowym meczu
Tomasz Biliński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu