Żegnamy turniej z wielu powodów niezapomniany
Za nami jedne z najlepszych mistrzostw świata w historii. Statystyki to potwierdzają
Widowiskowość. Tego słowa używano często. I określanie turnieju w ten sposób nie było nadużyciem.
W 63 spotkaniach zdobyto aż 170 goli i jest to drugi wynik w historii. Najlepiej strzelano we Francji w 1998 r. Wtedy piłka lądowała w siatce 171 razy. Teraz większość goli padła jeszcze w fazie grupowej - 136. Tym samym ustanowiono nowy rekord. Jeżeli chodzi o średnią liczbę bramek na mecz, to wynik nie jest imponujący. Przeciętnie 2,69 gola na spotkanie wypada blado przy rezultacie ze Szwajcarii z 1954 r. - 5,38 trafienia na mecz. Również królowi strzelców imprezy daleko do najlepszego z przeszłości. Just Fontaine na mundialu w 1958 r. 13 razy skierował piłkę do siatki. W Brazylii mogliśmy obserwować jedną z najszybciej zdobytych bramek w historii: Clint Dempsey w 30. sekundzie spotkania z Ghaną.
Różnica wieku między najstarszym a najmłodszym zawodnikiem wynosi 25 lat. Pierwszym jest Feryd Mondragon, który pobił rekord należący do tej pory do Rogera Milli. Ten był blisko rok młodszy, kiedy zaliczał swe ostatnie spotkanie na mundialu. Najmniej wiosen liczył zaś 18-letni Fabrice Olinga. Był o rok starszy od najmłodszego uczestnika mundialu w historii Normana Whiteside’a.
Wśród strzelców najmłodszy był 19-letni Julian Green. Do rekordu Pele trochę jednak brakowało, bo legendarny Brazylijczyk swoją pierwszą bramkę na mistrzostwach zdobył w wieku 17 lat. Najstarszym snajperem jest 36-letni Miroslav Klose, który został też najlepszym strzelcem w historii mistrzostw. Na mundialach trafiali jednakże starsi od niego. Na przykład Roger Milla ostatnią bramkę na światowym turnieju zdobył w wieku 42 lat.
Miniony mundial był też popisem sędziów. Parę dni temu "Bild" poinformował bowiem, że arbitrzy dostali instrukcję, aby na mistrzostwach zbytnio kartek nie rozdawać. Coś w tym musi być, skoro do finału pokazali piłkarzom jedynie 180 żółtych i 10 czerwonych. Dla porównania sędziowie rozdawali kartoniki najchętniej w 2006 r., kiedy wyjmowali z kieszeni 346 "żółtek" i 28 "czerwieni". Wtedy zresztą sędzia Iwanow potrafił w jednym meczu pokazać 16 żółtych kartek (czterech graczy zarobiło po dwie), a Graham Poll w jednym spotkaniu ukarał Simunicia trzema kartonikami tego koloru.
Występy piłkarzy oraz decyzje sędziów śledziły miliony ludzi. Większość przed telewizorami, jednak publika dopisała również na stadionach w Kraju Kawy. 63 spotkania zgromadziły na piłkarskich obiektach 3 355 135 widzów. Daje to średnią 53 256 osób na spotkanie. Pod tym względem brazylijski mundial ustępuje właściwie tylko temu w USA z 1994 r. Tam łączna frekwencja wynosiła 3 587 538 widzów, a spotkanie oglądało przeciętnie 68 991 osób.
Na koniec warto pamiętać o jednej rzeczy. Piłka nożna to biznes, a na nim trzeba zarobić. Brazylia na organizację mistrzostw przeznaczyła ok. 14 mld dol., czyli najwięcej w historii (i więcej, niż wydano na dwa poprzednie mundiale). To właśnie rozrzutność władz jest jednym z głównych powodów demonstracji w Kraju Kawy. Ze względów finansowych impreza będzie natomiast bardzo udana dla FIFA. Przychód z minionego mundialu dla światowej centrali ma wynosić ok. 4 mld dol. (koszty organizacji wyniosły połowę tej sumy). To oczywiście najwyższy wynik w historii, choć na razie jest to kwota szacunkowa.
Konrad Kryczka
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu