Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto zostanie królem kraju kawy

30 czerwca 2018

Liczba gwiazd na mistrzostwach świata w Brazylii jest niezliczona. Trzy są jednak pod wyjątkową obserwacją i większą presją niż inni. To Neymar, Messi i Ronaldo

Znają się z ligi hiszpańskiej. Teoretycznie ich wartość wynosi 280 mln euro. Zebranie ich w jednym klubie jest możliwe, ale mało realne. To kury znoszące złote jaja. Nie tylko na boisku, lecz także w kasach klubu i narodowej drużyny. Przed mundialem każdy z nich uśmiecha się do nas z reklam, po turnieju śmiać się będzie tylko jeden.

Ten, który wypada z lodówki

Cała Brazylia wierzy w 22-letniego chłopaka z Sao Paulo - Neymara. Gdyby jego gra i umiejętności były tak duże, jak ilości wypowiedzi i materiałów w mediach na jego temat, to z pewnością Messi i Ronaldo mieliby na swoim koncie mniej trofeów niż w rzeczywistości. Jeśli chodzi o Brazylię, to jest wszędzie. Nawet firma robiąca prezerwatywy wypuściła na rynek produkt stylizowany na koszulkę z jego nazwiskiem.

Neymar z presją sobie radzi. Więcej, odkąd w wieku 17 lat zaczął grać w Santosie, musi się mierzyć z porównaniami do legendarnego Pelégo. W Brazylii szło mu jak po maśle. Wygrał wszystko, co było do wygrania. Szybko zainteresowały się nim największe kluby w Europie. Na ostatniej prostej do jego zakontraktowania zostały Real Madryt i Barcelona.

Latem 2013 r. wybrał Katalonię. Zderzenie z europejską piłką, bardziej siłową, wymagającą i zdyscyplinowaną taktycznie, okazało się dla niego trudniejsze, niż zakładano. Zagrał w 25 meczach, strzelając dziewięć goli i notując tyle samo asyst. Dla władz i fanów Barcelony to zdecydowanie za mało. Forma gdzieś się rozmyła. W sierpniu zdiagnozowano u niego anemię, na jaw wyszły kombinacje podatkowe przy transferze z Santosu. Wszystko to sprawiło, że i przyszłość Neymara w Barcelonie stoi po znakiem zapytania.

Na czas mundialu Neymar i jego rodacy tym się nie przejmują. Wiarę opierają m.in. na Pucharze Konfederacji. Brazylia ograła w finale mistrzów świata i Europy Hiszpanię 3:0, a 22-letni napastnik zdobył jedną z bramek i otrzymał Złotą Piłkę dla najlepszego zawodnika turnieju. W najbliższym miesiącu ma grać co najmniej tak samo dobrze, a Brazylia ma wygrać mistrzostwa.

Ten, który ma stać się boski

"El Diego" nie ma już w reprezentacji Argentyny. Przestał z nią pracować cztery lata temu, po mundialu w RPA. Ale jego duch wciąż krąży nad drużyną. Głównie za sprawą porównań do Leo Messiego. A tych przed Brazylią było zatrzęsienie. Obaj zadebiutowali w pierwszej reprezentacji w meczu z Węgrami. Obaj mieli w niej na początku kłopoty.

Maradona dzięki magicznej formie mógł jechać na mistrzostwa już w 1978 r., czego domagali się Argentyńczycy. Ówczesny selekcjoner César Luis Menotti nie uległ presji, tłumacząc zbyt małe doświadczenie i ogranie na wysokim poziomie. Podobne rzeczy słyszał Messi w 2006 r., ale trener José Pekerman zabrał go do Niemiec. Ale grał mało. Wystąpił tylko w spotkaniu z Serbią i Czarnogórą, której strzelił gola. Jedynego jak do tej pory na mundialach.

Lepiej pójdzie mu w Brazylii? Patrząc na historię, Argentyńczycy nie widzą innego wyjścia. I nie dlatego, że papieżem jest ich rodak. Do zwycięstwa na mundialu w 1986 r. drużynę do sukcesu poprowadził kapitan, 25-letni wtedy Maradona. Dziś w kadrze z numerem dziesięć też gra geniusz futbolu. Jest w podobnym wieku, w Brazylii skończy 27 lat i też dostał absolutne poparcie selekcjonera. - To najlepszy piłkarz na świecie. Messi to Argentyna. Drużyna została zbudowana wokół niego - zapewnił Alejandro Sabella. Wiara w kieszonkowego zawodnika jest tym większa, że ma on za sobą... słaby sezon w Barcelonie, z którą nie zdobył ani jednego trofeum. W Brazylii ma być wściekły i podwójnie zmotywowany do tego, by pokazać, że jest wielki.

Poza tym Messi w kadrze tak dobrze jak ostatnio nie grał nigdy. W kwalifikacjach zdobył 10 bramek, a Argentyna awansowała z pierwszego miejsca. Poza tym może to nie ostatni dzwonek, by osiągnąć coś z kadrą, ale z pewnością ostatnia szansa na sukces, gdy będzie nietykalny. Za cztery lata w Rosji skończy 31 lat.

Messi w przeciwieństwie do Maradony nie ma jeszcze w Argentynie kościołów gromadzących jego wyznawców. I jeśli "Albicelestes" nie będą najlepsi w Brazylii, to takie na pewno nie powstaną, a on w kraju na zawsze pozostanie tym drugim.

Ten, który na pewno zapłacze

Messi rywalizuje nie tylko z Maradoną, lecz także z Ronaldo. Ten sezon jest dla Portugalczyka najlepszy. Wprawdzie mistrzostwa Hiszpanii Real Madryt nie zdobył na własne życzenie, ale w Lidze Mistrzów i Pucharze Króla nie miał sobie równych. Natomiast najdroższy piłkarz świata (w 2009 r. Real zapłacił za niego 93 mln euro) we wszystkich rozgrywkach zdobył 51 bramek (o dziesięć więcej niż Messi, mimo że zagrał tylko jeden mecz więcej od niego). W samej Champions League strzelił 17 goli, ustanawiając rekord. W styczniu przyznano mu Złotą Piłkę FIFA.

I gdyby Portugalia miała chociaż czterech takich graczy jak Ronaldo, to byłaby murowanym faworytem do złotego medalu. Tak nie jest. Jej fani mogą dziękować niebiosom, że były zawodnik Manchesteru United zdążył wyleczyć kontuzję. Inaczej Portugalię czekałyby trzy mecze, dobrze znane Polakom - otwarcia, o wszystko i o honor.

Kadra z nim to całkiem inna drużyna. Choć, podobnie jak Messi, na mundialach zawodzi. Do tej pory strzelił na nich tylko dwa gole.

- Obserwuję go na co dzień w Realu i jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak pracuje. Nie ma dnia, godziny czy ćwiczenia, w którym trenowałby na pół gwizdka - przekonuje Zinedine Zidane, były gracz "Królewskich", a obecnie asystent Carla Ancelottiego. - Ma za sobą świetny sezon, choć oczywiście mógł być jeszcze lepszy i on zdaje sobie z tego sprawę. To i jego charakter motywuje go, by i w Brazylii być najlepszym - dodał francuski mistrz świata z 1998 r.

W przypadku Ronaldo jedno jest pewne - będzie płakał. Pytanie, czy ze szczęścia, czy z rozpaczy.

@RY1@i02/2014/116/i02.2014.116.00000150a.802.jpg@RY2@

ap

Cristiano Ronaldo

Tomasz Biliński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.