Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Pelemu się marzy rewanż z Urugwajem

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Rozmowa z Brazylijczykiem Edsonem Arantesem do Nascimento, czyli legendarnym królem futbolu - Pele, o mundialu w jego kraju, Polsce, Kazimierzu Deynie i rywalach do miana najlepszego piłkarza wszech czasów

Kiedy słyszy pan Polska, to jakie ma pan skojarzenia?

Z moimi polskimi przyjaciółmi, którzy żyją w Sao Paulo. To Brazylijczyko-Polacy, którzy tu się urodzili i wychowali. Znam ich wielu, a o niektórych mogę powiedzieć, że są moimi przyjaciółmi. Często nie znają języka polskiego, ale podkreślają swoją narodowość, są z niej dumni. Ale to nie ma nic wspólnego z czasami, w których grałem w piłkę. Kiedy byłem zawodnikiem, bardzo rzadko grałem z Polakami czy przeciwko Polakom. Jakieś wyobrażenie o polskiej piłce, tej na przestrzeni wielu lat, jednak mam.

Jak kojarzy się polski futbol najlepszemu piłkarzowi w dziejach?

Z graniem innym niż w Brazylii, technicznym, europejskim. Mniej więcej jak Jugosławia. Ale jak mnie pan zapyta o obecnych polskich zawodników, to będzie mi trudno kogoś wymienić, pochwalić. Generalnie jednak Brazylijczycy wiedzą, że macie piłkarski potencjał, że to jest kraj, w którym piłka nożna to część tradycji, kultury.

Ale nie zagramy podczas waszego mundialu...

To część tej gry. Ktoś, kto ma na to wielką ochotę, ma potencjał, możliwości i nadzieję, nie bierze udziału w największej imprezie świata. Futbol nie jest oczywisty, wszystko się może zdarzyć, nie zawsze faworyci wygrywają i wchodzą do wielkich turniejów. Czy to nie jest fascynujące?

Dla nas nie bardzo.

(śmiech) Musicie wierzyć, że wejdziecie następnym razem.

Grał pan kiedyś z Kazimierzem Deyną w pamiętnym filmie "Ucieczka do zwycięstwa". Pamięta pan?

Pewnie, że tak. W moim życiu wiele się dzieje, ale takie rzeczy się pamięta. Bo to był jeden z najlepszych filmów, w których brałem udział. A brałem w niewielu (śmiech). Dla ludzi w Ameryce Łacińskiej kinematografia to coś bardzo ważnego, to chyba my wymyśliliśmy seriale. Zwłaszcza jak w filmie grają gwiazdy, to jest wielkie wrażenie. A w tamtym nie było chyba nikogo, kto nie byłby gwiazdą. Tym numerem jeden był Michael Caine, ale także Max von Sydov czy Sylvester Stallone, który grał bramkarza. Ale piłkarze też swoje odgrywali. Pamiętam Deynę, Osvaldo Ardilesa i Bobbyego Moorea. No to była genialna przygoda. Wiele się nauczyłem od Johna Houstona, który był reżyserem. Poczułem się jak prawdziwy aktor. Nawet wielcy aktorzy mówili, że to było dla nich przeżycie ze względu na nietypową obsadę.

Ile razy próbował pan tej przewrotki, po której w kulminacyjnym momencie filmu piłka wpada do niemieckiej bramki?

Kilka. Nie więcej (śmiech).

Kto podawał?

Nie pamiętam. Może i Deyna. Mam go do dziś przed oczami. Odbyliśmy dwa albo trzy treningi, mówił bardzo mało, ale czuło się tę jego inteligencję. I technikę miał jak Latynos.

Dlaczego pytam o Deynę? Bo w 2004 roku razem z FIFA wybrał pan setkę najlepszych piłkarzy w historii futbolu. Znalazł się w niej tylko jeden Polak - Zbigniew Boniek. Brał pan pod uwagę jakichś innych?

W 2004 roku to była szybka akcja. Zapytano mnie o piłkarzy, których kojarzyłem, chodziło o żyjących. Tych pytań o najlepszych zawodników jest tak wiele... Raczej to trzeba traktować jak rozrywkę. A jak mnie pytają o najlepszych, z którymi grałem, to też nie jest wymierne, aby ocenić cały futbol. Nie miałem aż tak wielu okazji, aby poznać tych wszystkich najlepszych. Owszem, grałem w reprezentacji Brazylii, ale w klubach to tylko w Santosie i Cosmosie Nowy Jork. Media nie były tak rozwinięte jak obecnie i wcale nie było łatwo to wszystko śledzić.

W 1960 roku pana brazylijska drużyna grała w Polsce dwa razy w Chorzowie i Warszawie. Pamięta pan tamtą wizytę?

To był dla mnie bardzo ciekawy czas, bo to była część przygotowań do mundialu w 1962 roku, który był ważny dla reprezentacji Brazylii i dla mnie (w 1962 roku w Chile Pele zdobył drugie z rzędu mistrzostwo świata - red.).

Od czasu, kiedy zakończył pan piłkarską karierę, o niektórych młodych zawodnikach ludzie mówią, że oto narodził się nowy Pele. Który z nich był najbliższy pierwowzoru?

Dobre pytanie. Słyszałem je ze sto tysięcy razy... Zawsze powtarzam, że narodziło się mnóstwo fantastycznych zawodników, których można porównywać do mnie, ale wcale nie trzeba. Bo to są gracze na różnych pozycjach, prezentujący różne style. Czy możemy powiedzieć, że Zinedine Zidane to był drugi Pele? Może on był nawet lepszy? To był w ostatnim czasie zawodnik europejski, który robił na mnie największe wrażenie. Beckenbauer był świetny, ale to zupełnie inna pozycja. Johan Cruyff. O, ten to był naprawdę wielki. Albo Maradona.

Z Diego nie macie dobrych kontaktów. Nie szczędziliście sobie uszczypliwości...

(śmiech) Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi.

Co pan myśli o Brazylijczykach, którzy przyjmują obywatelstwo i reprezentują inne państwa?

Każdy młody piłkarz chce wyjechać do Europy, bo ich menedżerowie mówią, że to jest najlepsze dla ich kariery. Dlatego teraz w kadrze jest tylko dwóch graczy z naszej rodzimej ligi. Nasze kluby nie mają pieniędzy, by zatrzymać najlepszych. Emigracja piłkarzy to ogromna skala. Do tej pory nie było problemu, bo mamy wielki potencjał i dobrych graczy, którzy marzą, aby grać dla Brazylii.

Paradoks Brazylii jest taki, że w kraju zakochanym w futbolu ludzie wyszli na ulice protestować przeciw mundialowi...

To prawda. Tyle że największe protesty były nie teraz, tylko przed Pucharem Konfederacji przed rokiem. Nie jest łatwo wytłumaczyć ludziom, że taki wielki futbol w Brazylii da wszystkim radość, promocję i poprawę kondycji kraju. Nie jest korzystne mieszanie futbolu z polityką.

Kto zagra w finale?

Marzę o rewanżu za 1950 rok i porażkę w finale mundialu z Urugwajem na Maracanie. W Ameryce Południowej wszyscy mówią, że Brazylia zagra o złoto z Argentyną, ale ja wolałbym Urugwaj.

@RY1@i02/2014/115/i02.2014.115.00000160a.803.jpg@RY2@

AP

Edson Arantes do Nascimento

Rozmawiał Cezary Kowalski

(Polsat Sport)

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.