Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Miasto moje, a w nim...

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Jak zarządzano Warszawą w okresie ostatnich przemian? Dobrze czy źle? Chaotycznie, odważnie czy zachowawczo? A może to wszystko jest dużo bardziej skomplikowane? Do tej ostatniej oceny przychyla się Barbara Czarniawska, jeden z najbardziej znanych za granicą polskich naukowców, od lat wykładająca zarządzanie na Uniwersytecie w Goeteborgu w Szwecji.

Jej nowatorskie spojrzenie polega na mieszaniu tradycyjnej nauki o zarządzaniu z narzędziami stosowanymi w humanistyce. Od tak prostych, jak opowiadanie historii czy sięganie po symbole, do bardziej wyrafinowanych koncepcji antropologicznych w stylu teorii aktora-sieci. Sławę przyniosła Czarniawskiej wydana na początku lat 90. książka "Exploring Complex Organisations", w której w ten humanistyczny sposób zbadała zjawisko zarządzania wielkimi korporacjami. Tuż po sukcesie publikacji badaczka postanowiła zastosować tę samą metodę do opisu mechanizmów zarządzania miastami. Zwłaszcza tak skomplikowanymi, jak metropolie. Jednym z miast poddanych przez nią analizie była Warszawa.

Polska stolica znajdowała się w połowie lat 90. w bardzo ciekawym momencie historii. Jednocześnie rodził się nie tylko wolny rynek, lecz także miejski samorząd. Finiszowały - po dekadach opóźnienia - tak kluczowe projekty, jak budowa metra. Szukano praktycznych rozwiązań tak skomplikowanych problemów, jak kwestia własności działek zajętych przez państwo po II wojnie światowej. Wybuchały nowe problemy, choćby takie, jak zarządzanie procesami prywatyzacji oraz inwestycjami zagranicznymi. Wśród decydentów i urzędników mieszały się różne poziomy legitymacji, zaangażowania i profesjonalizmu.

Czarniawska próbuje ten proces zarządzania opisać. W przeciwieństwie do tekstów publicystycznych czytelnik nie znajdzie tu opowieści w stylu "nowe" kontra "stare", tak chętnie stosowanej do opisu transformacji. Nie ma w niej też szczególnego zachwytu nad samorządowymi pionierami, którzy próbują stworzyć oprzyrządowanie do rodzącego się spontanicznie rynkowego porządku (narracja, po którą najchętniej sięgają aktorzy tamtych wydarzeń). Nie ma tu również nostalgii z porządkiem i fachowością ancien regimeu. Bo Czarniawska stawia na coś w rodzaju wyrafinowanego naukowego reportażu. Pokazuje zarządzanie Warszawą jako proces. Ani szczególnie dobry, ani zły. Po prostu dziejący się w praktyce.

Inaczej niż w tradycyjnych opowieściach o wielkich przemianach nie jest to proces niesiony na skrzydłach decyzji charyzmatycznych jednostek albo ruchów społecznych. Tylko oparty o sieci. A sieci są zbudowane nie tylko z ludzi, lecz także instytucji, procedur, nawet wyobrażeń. W tym obrazie zarządzanie miastem nie polega na śmiałych i suwerennych skokach albo osiąganiu wyznaczonych celów, raczej na "brnięciu dalej". Mozolnym dopasowywaniu się do zmieniających się okoliczności i odpowiadaniu na nowe wyzwania. I to w warunkach ciągłej "zmiany kadru", czyli szybkiej i elastycznej zmiany percepcji postrzegania świata. Oraz problemami z "umocowaniem" decyzji, a więc włączaniem osób objętych zmianami w proces decydowania.

Mimo tak wielu nowych i nieoczywistych pojęć, książka Czarniawskiej nie jest jednak hermetyczną lekturą dla naukowców. Przeciwnie. Nawet zwyczajny czytelnik (zwłaszcza zainteresowany problematyką miejską) będzie miał z niej dużo satysfakcji. Bo "Zmiana kadru" w ostatecznym rozrachunku pokaże mu, jak wielowymiarowym procesem potrafi być zarządzanie. Zwłaszcza organizmem tak skomplikowanym, jak duża metropolia w samym środku ustrojowych przemian. I jednocześnie, jak ten proces może być fascynujący.

@RY1@i02/2014/109/i02.2014.109.000002800.802.jpg@RY2@

Barbara Czarniawska, "Zmiana kadru. Jak zarządzano Warszawą w okresie przemian", Wydawnictwo Akademickie Sedno, Warszawa 2014

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.