2+2 = koreańskie 3
Z ogromnym uznaniem obserwuję postępy Koreańczyków w dziedzinie elektroniki. Jeszcze dekadę temu nie byli w stanie wymyślić samodzielnie niczego poza nowym sposobem pieczenia psa, a dzisiaj w naszych domach stoją ich telebimy, pralki z napędem atomowym i lodówki zdolne mrozić ciekły azot. W kieszeniach nosimy wyprodukowane przez nich urządzenia, które na pięciu centymetrach kwadratowych mieszczą telefon, kamerę, aparat, telewizor, komputer, album ze zdjęciami i mnóstwo innych rzeczy. Gdyby nie Koreańczycy, wszystkie te rzeczy nadal zajmowałyby połowę naszych mieszkań, a tak możemy z łatwością zabrać je z sobą wszędzie - na plażę, do sklepu, kościoła, kina, teatru, a nawet do grobu. Dużo łatwiej będzie mi odchodzić z tego świata ze świadomością, że dzięki Samsungowi zostanę zamknięty w drewnianej skrzyni ze wszystkimi wspomnieniami, kontaktami do najbliższych oraz że - gdy już zatrzaśnie się wieko - spod niego nadal słychać będzie nuty "Who Wants to Live Forever" Queen.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.