ECONOMICUS
Rozpoczynamy prezentację książek nominowanych do Economicusa 2014. Dziś tytuły, spośród których kapituła konkursu wybierze najlepszą polską książkę ekonomiczno--biznesową minionych dwunastu miesięcy. Przedstawiona tu dziesiątka to ciekawa mieszanka różnych punktów widzenia. Od pozycji skrajnie liberalnych po ewidentnie lewicowe, socjalne i etatystyczne. Szeroki jest również wachlarz poruszanych w nich tematów: od (skrajnie różnych) ocen polskiej transformacji ustrojowej, przez odsłanianie sekretów przywództwa i przedsiębiorczości, po problemy administracji publicznej. Wszystkie książki łączy jedno: to po prostu dobrze napisane i zajmujące lektury. Ogłoszenie zwycięzców tegorocznych Economicusów nastąpi podczas Warszawskich Targów Książki 23 maja
@RY1@i02/2014/066/i02.2014.066.000002700.813.jpg@RY2@
@RY1@i02/2014/066/i02.2014.066.000002700.814.jpg@RY2@
To pierwsza z nominowanych w tym roku do "Economicusa" książek, które mierzą się z dorobkiem naszej transformacji. Zawarta w niej ocena przemian jest bardzo łaskawa. Jeśli coś można zarzucić transformacji, to najwyżej zbytnią opieszałość w ułatwianiu aktywności gospodarczej. Autorem "Falowania..." jest Janusz Beksiak, na przełomie lat 80. i 90. niezwykle wpływowy ekonomista, którego w 1989 r. przymierzano do roli twarzy polskich przemian. Ostatecznie stał się nią Leszek Balcerowicz, zaś Beksiak został doradcą prezydenta Lecha Wałęsy i premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego. Dał się wówczas poznać jako zwolennik liberalnych reform śmielszych niż balcerowiczowskie oraz jako krytyk "pełzającej reetatyzacji". "Falowanie aktywności gospodarczej" to dowód, że nie porzucił swoich przekonań. Beksiakowi w przygotowaniu tej książki pomogli ekonomiści młodszego pokolenia: Jakub Karnowski (który działalność naukową łączy z menedżerską, pełniąc funkcję prezesa PKP) i Magda Ciżkowicz z NBP.
@RY1@i02/2014/066/i02.2014.066.000002700.815.jpg@RY2@
Jaka jest polska administracja publiczna? Dobra? Zła? Nowoczesna? Zapyziała? A może wszystkie odpowiedzi są poprawne? Roman Batko z Uniwersytetu Jagiellońskiego podjął brawurową próbę opisania rodzimej administracji publicznej w jednej spójnej opowieści. Posłużyło mu do tego kilka efektownych metafor. Bo administracja - według Batki - z każdej strony wygląda trochę inaczej. Czasem jest Golemem, przerażającym stworem, który - jak w średniowiecznej legendzie - miał służyć żydowskim mieszkańcom Pragi, ale wymknął się spod kontroli i zaczął ich prześladować. Czasem bywa awatarem, głoszącym naiwną wiarę, że e-urząd to odpowiedź na nasze wszystkie bolączki. Inna jej twarz to wizerunek Midasa, administracji publicznej imitującej biznes, co prowadzi do zgubnej utraty tożsamości i skutków odwrotnych do tych pierwotnie zamierzonych. Jest jeszcze oblicze złotego cielca, który domaga się od nas pokory i kultu. Czy da się uciec od tych czterech gęb? W swojej książce Batko próbuje odpowiedzieć również i na to pytanie.
@RY1@i02/2014/066/i02.2014.066.000002700.816.jpg@RY2@
Polskie autobusy na ulicach Berlina, nasz bank rozpychający się na rosyjskim rynku lub produkowane w Grodzisku Mazowieckim detektory podczerwieni w łazikach Curiosity eksplorujących Marsa. Niewiele jest rzeczy równie mocno rozpalających wyobraźnię mediów (nie tylko ekonomicznych), co ekspansja rodzimego biznesu na zagranicznych rynkach. W "Go Global!" zagadnieniu temu przygląda się Krzysztof Rybiński, jeden z najbardziej aktywnych publicystycznie polskich ekonomistów. Jego książka składa się z 11 pogłębionych wywiadów z twórcami sukcesu takich firm, jak Getin Holding, LPP, Maspex czy Selena. Bo oni już osiągnęli sukces w kraju, a teraz biją się o to, by prześcignąć globalną konkurencję. Jak to robią? Jakich używają strategii? I czego się obawiają?
@RY1@i02/2014/066/i02.2014.066.000002700.817.jpg@RY2@
"Socjalizm jest ze swej natury nieefektywnym systemem gospodarczym". Łatwo powiedzieć, trudniej jednak to twierdzenie w sposób przekonujący udowodnić. Takiego zadania podjął się Mateusz Machaj, jeden z najciekawszych polskich ekonomistów młodszego pokolenia, związany z Uniwersytetem Wrocławskim oraz Instytutem Ludwiga von Misesa. Machaj przedstawia się w swojej książce jako zdecydowany zwolennik szkoły austriackiej - związanej z tradycją myśli takich ekonomistów, jak Friedrich von Hayek czy Mises. Na koniec Machaj dochodzi do wniosku, że o niższości socjalizmu decyduje brak szacunku dla własności prywatnej. Nie jest to może teza szczególnie przełomowa, jednak tekst Machaja trzeba docenić z powodu dużej erudycji i niezależności intelektualnej, z którą do swoich wniosków dochodzi.
@RY1@i02/2014/066/i02.2014.066.000002700.818.jpg@RY2@
Niewiele było dotąd w Polsce tak gorących oraz ożywczych sporów gospodarczych, jak ten o OFE. Trwająca od miesięcy dyskusja na temat reformy emerytalnej z roku 1999 r. podzieliła Polaków (w tym również ekonomistów), jak żadna inna. "OFE. Katastrofa prywatyzacji emerytur w Polsce" Oręziak z SGH to jeden z najmocniejszych głosów w dyskusji. Napisana z polotem książka jest jednym wielkim oskarżeniem wobec polskich elit, które najpierw stworzyły, a potem przez lata broniły prywatyzacji emerytur. Autorka uważa, że Polska była nieprzygotowana na przyjęcie takiego rozwiązania i że od początku najlepiej służyło ono interesom sektora finansowego, a nie obywatelom czy finansom publicznym państwa. Czytanie Oręziak to gwarancja podwyższonego pulsu. Tak dla przeciwników, jak i obrońców systemu OFE.
@RY1@i02/2014/066/i02.2014.066.000002700.819.jpg@RY2@
Andrzej K. Koźmiński cieszy się w Polsce opinią niekwestionowanego guru w dziedzinie zarządzania. Jego "Ograniczone przywództwo" to efekt badania przeprowadzonego przez autora na grupie 29 polskich liderów. Są wśród ich przywódcy polityczni (Leszek Miller, Lech Wałęsa) oraz lokalni, są liderzy biznesu (Henryka Bochniarz, Adam Góral), a nawet duchowni (abp. Kazimierz Nycz), wojskowi (gen. Andrzej Ekiert) oraz społecznicy (Jurek Owsiak). Z badania wyłonił się bardzo intrygujący obraz przywódcy polskiego. Lidera ograniczonego. Przez naszą specyfikę, historię i warunki, w jakich działa się tu i teraz nad Wisłą.
@RY1@i02/2014/066/i02.2014.066.000002700.820.jpg@RY2@
Tadeusz Kowalik był jednym z najważniejszych polskich ekonomistów powojennych i bez wątpienia jednym z najbardziej niepokornych. Z powodu dużego publicystycznego temperamentu (mówił, że wolałby być dziennikarzem niż ekonomistą) pozostawił po sobie wiele rozproszonych tekstów. Na tyle dobrze i przystępnie napisanych, że po zebraniu ich powstał gruby tom "O lepszy ład społeczno-ekonomiczny", dobrze oddający nastawienie Kowalika do problemów trapiących polską gospodarkę. Motywem przewodnim tej książki jest temat transformacji ekonomicznej. Kowalik wystawia jej rachunek niezwykle gorzki. "Jak to możliwe, że w kraju, gdzie wielki ruch społeczny >>Solidarność<< dokonał epokowych przemian, zaszczepiony został jeden z najbardziej antyspołecznych ustrojów gospodarczych, jakie zna współczesna Europa?" - to słynne zdanie Kowalika powraca również w tej książce. I to niejeden raz.
@RY1@i02/2014/066/i02.2014.066.000002700.821.jpg@RY2@
Porachunków z transformacją ciąg dalszy. Gigant polskiej ekonomii Witold Kieżun zmaga się z tym tematem po swojemu, kładąc nacisk na patologie towarzyszące przemianom. Na rażącą niekompetencję, którą ówcześni decydenci ukrywali pod maską neofickiej prorynkowości; na otwarcie drogi do wielu nieuczciwych i nieefektywnych ekonomicznie praktyk (nieprzemyślana prywatyzacja i niefrasobliwa dezindustrializacja); na bezkrytyczne łykanie "lekarstw" przepisywanych przez zachodnie instytucje finansowe; czy wreszcie na bezrefleksyjne uleganie zagranicznym grupom interesu. Książka Kieżuna zwraca uwagę na ten nieapetyczny aspekt polskich przemian, którego wielu komentatorów wolałoby nie dostrzegać. By nie psuć pięknej - choć zdaniem Kieżuna - nieprawdziwej legendy o wielkim sukcesie nadwiślańskiej transformacji.
@RY1@i02/2014/066/i02.2014.066.000002700.822.jpg@RY2@
Czy prywatyzacja lub urynkowienie usług publicznych to dobry lek na wiele polskich patologii? Takich jak chroniczna niewydolność służby zdrowia, kulejące inwestycje infrastrukturalne albo samowola urzędników. Przez wiele ostatnich lat święcie wierzono, że tak. Tymczasem młody prawnik Dawid Sześciło stawia to przekonanie pod dużym znakiem zapytania. Wskazując, że wprowadzanie rynkowej logiki do dziedzin związanych z realizacją interesu publicznego może się źle skończyć. I że w wielu miejscach już tak się dzieje. Bo eksplodują koszty, a obywatel staje się konsumentem. A to wbrew pozorom wcale nie gwarantuje mu lepszej ochrony jego interesów.
@RY1@i02/2014/066/i02.2014.066.000002700.823.jpg@RY2@
"Skok w nowoczesność" jest fascynującą wyprawą w (nie tak znów odległą) historię. Również naszą. Dziennikarz "Gazety Wyborczej" Adam Leszczyński opisuje w książce pewien szczególny rozdział w dziejach państw leżących od wieków - tak jak Polska - na peryferiach kapitalistycznego świata. Kraje te z powodu swojej peryferyjności nie miały nigdy łatwego życia, częściej będąc przedmiotem, a rzadziej podmiotem międzynarodowej gry sił. Większość próbowała wyrwać się z tej roli, przyjmując podobną strategię: poprzez kosztowną politykę przebudowy gospodarki polegającą zazwyczaj na forsownej industrializacji. W większości przypadków rozpoczętej jeszcze przed II wojną światową, a kontynuowanej do końca lat 80. Jak udał im się ten "skok w nowoczesność"? Leszczyński udziela w tej książce kilku bardzo przekonujących wyjaśnień.
Opracował Rafał Woś
@RY1@i02/2014/066/i02.2014.066.000002700.824.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu