Literackie nowości
Nagrodzone Nagrodą Nike w 2002 r. "W ogrodzie pamięci" było opasłą księgą opowiadającą o dziejach Horowitzów i Mortkowiczów - rodziny Joanny Olczak-Ronikier ze strony matki. Ale przecież historia rodzinna nie skończyła się w 1945 roku, wraz z finałem tamtej książki. Dla autorki, która jako dziecko przeżyła wojnę, ukrywając się w klasztorze, wszystko dopiero się zaczynało. Koniec wojny był kolejnym, bolesnym początkiem w życiu Janiny Mortkowiczowej i Hanny Mortkowicz-Olczakowej. Po warszawskim wydawnictwie Jakuba Mortkowicza zostało tylko wspomnienie. Trzy kobiety: matka, córka i wnuczka budują nowe życie w Krakowie. Władza ludowa resztki starego świata obraca w pył, one chcą tylko w miarę godnie żyć.
"Wtedy" to książka nie mniej fascynująca niż "W ogrodzie pamięci". Joanna Olczak-Ronikier znów snuje żywą i barwną opowieść. Wspaniale odtwarza smaki, zapachy i kolory powojennego Krakowa. Co jednak najcenniejsze, do rodzinnych archiwów i dokumentów odwołuje się równie często jak do własnej pamięci. Przywołuje postać dziewczynki, którą była - dziewczynki, której wojna kazała uodpornić się na cierpienie i emocje, zdanej na instynkt przetrwania. Wojenna rozłąka stworzy nieodwracalną lukę w relacjach młodej Joanny z jej matką i babcią. Ale przecież trzeba było jakoś żyć. Żyło się mimo bólu i najtragiczniejszych wspomnień.
Malwina Wapińska
@RY1@i02/2015/231/i02.2015.231.196000600.804.jpg@RY2@
Z jednej strony dzięki temu, że autorką wspomnień o wykonawczyni przebojów "Malowana lala", "Autostop" i "Chłopiec z gitarą" jest jej wieloletnia menedżerka i przyjaciółka, możemy poznać Karin Stanek z bardzo bliska. Z drugiej właśnie przez bliską znajomość Annie Kryszkiewicz trudno zachować dystans do bohaterki. Nie zmienia to jednak faktu, że biografia Karin Stanek będzie ciekawą opowieścią nie tylko dla fanów wokalistki, ale też polskiego bigbitu w ogóle. Stanek przez lata była jego bardzo wyrazistą postacią. Szalejąca na scenie w spodniach wariatka z Bytomia czarowała publikę swoją energią. Dzięki książce można poznać kulisy jej przyjęcia do Czerwono-Czarnych, podróży do Stanów (transatlantykiem "Batory") czy tras koncertowych po Niemczech i ZSRR. W większości przytoczone są tu wypowiedzi samej Karin. Ta opowiada o dzieciństwie w Bytomiu, swoim zamiłowaniu do piłki nożnej, trudnym kształceniu, kiedy rozwinęła się jej kariera, najważniejszych koncertach. Karin nie bała się też mówić o trudnych sprawach, swojej miłości do żonatego mężczyzny czy problemach z dykcją i krytykach. Niestety na minus trzeba dopisać dobór zdjęć do książki. Może ciekawiej byłoby zobaczyć więcej wczesnych zdjęć Karin, zamiast jej fotografii z autorką albo słabej jakości skanów z programów telewizyjnych. Ta książka może być dobrym wstępem do poznania Karin, ale tematu na pewno nie wyczerpuje.
Wojciech Przylipiak
@RY1@i02/2015/231/i02.2015.231.196000600.805.jpg@RY2@
"Podkrzywdzie" jest powieściowym debiutem Andrzeja Muszyńskiego, który zaledwie pół roku temu opublikował książkę reportażową "Cyklon", poświęconą Birmie. O ile jednak dokumentalne publikacje autora były świadectwem jego wypraw w odległe zakątki świata, pierwsza powieść jest podróżą mityczną w głąb pamięci i wyobraźni. Wszystko w "Podkrzywdziu" nosi znamiona tajemnicy. Jest w bohaterach coś z ludzi pierwotnych, którzy pamiętają jeszcze narodziny świata. Taki jest dziadek narratora, w oczach wnuka człowiek pełen mroków, stojący na straży tajemnej prawiedzy. Czym jest tytułowe Podkrzywdzie, czytelnik nie od razu się dowie - podobnie jak wnuk, który poszukuje symbolicznego miejsca, do którego w momentach chandry i zwątpienia udawał się jego dziadek. Jest w sposobie kreowania przez Muszyńskiego literackiego świata coś z prozy Andrzeja Stasiuka i Brunona Schulza. Codzienność zapadłej wioski gdzieś na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej urasta do rangi mitu. Na oczach młodego bohatera rodzi się mityczny świat, a dziadek jest jego stwórcą. On, podobnie jak Schulzowski ojciec, jest idolem, demiurgiem, wielkim magiem. Tak samo zresztą jak Jakub w "Sklepach cynamonowych" ulega metamorfozom. Stopniowe podupadanie dziadka na zdrowiu, mamrotanie do siebie, jego napady melancholii, w końcu picie znamionują nadejście czegoś nieznanego i budzącego niepokój.
Malwina Wapińska
@RY1@i02/2015/231/i02.2015.231.196000600.806.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu