Aktorów nie podglądam
Dla mnie najważniejszą inspiracją jest muzyka - mówi Aleksandra Kurzak. Właśnie ukazał się tom "Si, Amore", wywiad rzeka z gwiazdą opery
Na największych scenach mamy ich troje: Piotra Beczałę, Mariusza Kwietnia i ją - Aleksandrę Kurzak, choć w Polsce częściej zdarza się o niej słyszeć jako o Oli. I to od osób, które nigdy z nią osobiście nie rozmawiały. Wystarczy, że ktoś lubi operę, wie o niej nieco więcej niż przeciętny obywatel (a więc cokolwiek), a już wyskakuje: Ola! Może dlatego, że ludzie opery spotykali ją już gdy jako dziecko towarzyszyła swojej mamie - Jolancie Żmurko, znakomitej sopranistce i swojej nauczycielce śpiewu - za kulisami podczas prób czy spektakli? Może dlatego, że tak bardzo potrzebujemy sukcesów, że gdy odnosi je ktoś z "naszych", to traktujemy go jak swojego znajomego? A może dlatego, że pani Aleksandra jest rzeczywiście taka nasza, swojska, taka... Ola?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.